#019. Upadłość konsumencka a praca za granicą
Pracujesz w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii lub innym kraju, ale nadal masz niespłacone długi w Polsce? Zastanawiasz się, czy możesz ogłosić upadłość konsumencką bez konieczności powrotu do kraju?
Wyjazd za granicę nie oznacza, że tracisz możliwość oddłużenia w Polsce. Nawet jeśli od kilku lat pracujesz poza krajem, w określonych okolicznościach możesz skorzystać z upadłości konsumenckiej i uporządkować swoją sytuację finansową.
W najnowszym odcinku podcastu „Akademia Oddłużania” Konrad Siekierda i Łukasz Hamara wyjaśniają, jakie warunki trzeba spełnić, aby ogłosić upadłość konsumencką w Polsce, pracując za granicą. Rozmawiają również o tym, jak wygląda współpraca z syndykiem na odległość, co dzieje się z zagranicznym wynagrodzeniem i czy upadłość obejmuje także długi zaciągnięte poza Polską.
Z tego odcinka dowiesz się:
- Czy można ogłosić upadłość konsumencką w Polsce, pracując za granicą?
- Czy trzeba wracać do Polski na rozprawę lub spotkanie z syndykiem?
- Czy syndyk może zająć wynagrodzenie za pracę za granicą?
- Czy polska upadłość konsumencka obejmuje także zagraniczne długi i rachunki bankowe?
Subskrybuj kanał Wyzerowani.pl, aby nie przegapić kolejnych odcinków podcastu „Akademia Oddłużania”, w których wyjaśniamy, jak skutecznie radzić sobie z zadłużeniem i korzystać z dostępnych rozwiązań prawnych.
Zapis rozmowy
Rozmówcy: Konrad Siekierda i Łukasz Hamara
Łukasz: Wielu Polaków wyjeżdża za granicę, żeby poprawić swoją sytuację finansową, a czasami również spłacić długi zaciągnięte w Polsce. Co jednak w sytuacji, kiedy nawet wyższe zarobki nie pozwalają wyjść ze spirali zadłużenia? Czy upadłość konsumencka może być rozwiązaniem?
Dziś rozmawiamy z Konradem Siekierdą, radcą prawnym, na temat oddłużenia osób pracujących za granicą. Zapraszamy do słuchania.
Panie Mecenasie, pierwsze pytanie: czy osoba, która pracuje za granicą, może w ogóle złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej w Polsce?
Konrad: Tak. Co do zasady sam fakt przebywania za granicą i świadczenia tam pracy, na przykład w ramach kontraktu, nie wyklucza automatycznie możliwości ogłoszenia upadłości w Polsce.
Istotne znaczenie ma to, czy osoba pracująca za granicą jednocześnie się tam przeprowadziła, mieszka z rodziną, spędza święta i na stałe związała z tym miejscem swoje życie, czy jedynie okresowo wykonuje kontrakt, zawierany przykładowo na sześć lub dwanaście miesięcy, a potem wraca do Polski. Może przecież mieć w Polsce rodzinę, nieruchomości i inne składniki majątku oraz tutaj spędzać święta.
Wszystko zależy od konkretnego przypadku. W odniesieniu do osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej decydujące znaczenie ma tak zwane miejsce zwykłego pobytu. Chodzi o miejsce, w którym dłużnik przebywa w sposób względnie trwały. Trzeba więc ustalić, czy pobyt za granicą ma taki charakter, czy jest związany wyłącznie z czasowym wykonywaniem pracy.
Jeżeli ktoś przebywa za granicą tylko w okresach, w których realizuje kontrakty, nie musi to oznaczać, że tam znajduje się jego miejsce zwykłego pobytu. W mojej ocenie osoba okresowo pracująca za granicą może ubiegać się o ogłoszenie upadłości konsumenckiej w Polsce. W praktyce prowadzi się wiele takich postępowań.
Łukasz: A czy brak adresu zameldowania w Polsce może być przeszkodą w ogłoszeniu takiej upadłości?
Konrad: Nie, sam brak zameldowania nie jest przeszkodą. Żaden przepis nie stanowi, że ubieganie się o ogłoszenie upadłości wymaga posiadania adresu zameldowania na terytorium Polski. Nie jest to więc warunek, który trzeba spełnić, aby skutecznie złożyć wniosek.
Łukasz: Jeżeli osoba pracująca za granicą złoży wniosek o ogłoszenie upadłości, to czy może spodziewać się, że sąd wyznaczy rozprawę, na którą będzie musiała wrócić do kraju?
Konrad: To jedno z pytań, które często pojawia się podczas rozmów z osobami zainteresowanymi sądową procedurą oddłużenia. Na etapie rozpatrywania wniosku o ogłoszenie upadłości co do zasady nie ma rozprawy. Wnioski są zazwyczaj rozpoznawane na posiedzeniach niejawnych, często w ciągu dwóch–trzech miesięcy od złożenia. Możemy spodziewać się orzeczenia sądowego bez konieczności osobistego stawiennictwa.
Nie trzeba zatem z góry zakładać, że konieczny będzie przyjazd z zagranicy, zmiana planów zawodowych czy uzyskanie zwolnienia z pracy w celu udziału w rozprawie. Rozprawa może się pojawić, ale raczej na końcowym etapie postępowania upadłościowego, kiedy dochodzi do ustalenia warunków spłaty zadłużenia. Na etapie rozpatrywania samego wniosku upadłościowego zazwyczaj jej nie ma.
Łukasz: Jakie znaczenie ma podanie we wniosku zagranicznego adresu do doręczeń? Czy korespondencję od sądu lub syndyka można otrzymywać za granicą?
Konrad: Jak najbardziej. Po to we wniosku znajduje się odpowiednia rubryka, żeby korespondencja mogła trafiać na adres, pod którym dłużnik aktualnie przebywa. Chodzi o to, by mógł skutecznie zapoznać się z pismami i na nie odpowiadać. Nawet jeżeli jest to adres zagraniczny, można go wskazać, a sąd czy syndyk mogą kierować tam korespondencję.
Pamiętajmy jednak, że od czasu wprowadzenia Krajowego Rejestru Zadłużonych znaczna część korespondencji w postępowaniu jest doręczana elektronicznie za pośrednictwem tego systemu. Jeżeli osoba składająca wniosek założyła w KRZ konto użytkownika, pisma mogą być jej doręczane właśnie tą drogą. Korzystanie z zagranicznego adresu korespondencyjnego będzie wówczas ograniczone.
Łukasz: Jeśli pracujesz za granicą i masz długi zaciągnięte w Polsce, umów się na bezpłatną konsultację. Napisz do nas na adres kontakt@wyzerowani.pl.
Panie Mecenasie, wróćmy do pytań. Czy po ogłoszeniu upadłości syndyk będzie informował zagranicznego pracodawcę o sytuacji upadłego?
Konrad: Tak. Po wydaniu przez sąd postanowienia o ogłoszeniu upadłości należy spodziewać się, że syndyk zawiadomi pracodawcę o tym fakcie i wezwie go do dokonywania potrąceń z wynagrodzenia za pracę oraz innych świadczeń przysługujących dłużnikowi w związku z zatrudnieniem.
To standardowa procedura, podobnie jak w przypadku osoby zatrudnionej w Polsce. Sam fakt wykonywania pracy za granicą nie zmienia potrzeby skierowania takiego zawiadomienia do pracodawcy.
Korespondencja najpewniej zostanie wysłana w formie papierowej. Możliwe też, że syndyk spróbuje skontaktować się z pracodawcą mailowo lub w inny sposób, na przykład przez formularz kontaktowy na stronie internetowej. W zależności od dostępnych danych kontaktowych warto skorzystać z różnych kanałów, żeby skutecznie dotrzeć do pracodawcy.
Łukasz: A czy osoba, która pracuje i okresowo mieszka za granicą, musi wrócić do Polski, żeby osobiście spotkać się z syndykiem, na przykład w jego kancelarii?
Konrad: To kolejne częste pytanie. Osoby pracujące za granicą zastanawiają się, czy będą musiały spotkać się z syndykiem osobiście — w jego kancelarii albo w innym wskazanym miejscu.
Co do zasady w przepisach Prawa upadłościowego nie znajdziemy wyrażonego wprost obowiązku stawienia się przez upadłego w każdym czasie i miejscu wskazanym przez syndyka. Istnieje natomiast ogólny obowiązek współpracy z syndykiem, zwłaszcza przy czynnościach związanych ze wskazaniem i wydaniem majątku oraz dokumentów dotyczących zadłużenia. Z tego obowiązku w określonych sytuacjach może wynikać konieczność osobistego spotkania. Niewykonywanie obowiązków przez upadłego może prowadzić nawet do złożenia przez syndyka wniosku o umorzenie postępowania.
W praktyce coraz więcej syndyków dopuszcza jednak możliwość spotkania zdalnego, na przykład przez wideokonferencję albo rozmowę telefoniczną. Jeżeli upadły korzysta ze wsparcia pełnomocnika, niektóre oświadczenia może również przygotować i złożyć z jego pomocą. Pełnomocnik może poświadczyć odpis dokumentu za zgodność z oryginałem i przesłać go przez KRZ.
Wszystko zależy od praktyki konkretnego syndyka, a niekiedy także od praktyki danego wydziału sądu. Dlatego trzeba uwzględnić okoliczności konkretnej sprawy.
Warto przygotować się na możliwość osobistego stawiennictwa, ale jednocześnie zapytać syndyka, czy ze względu na obowiązki zawodowe spotkanie mogłoby odbyć się zdalnie. Powrót do Polski wyłącznie w tym celu wiąże się przecież z kosztami i stratą czasu, a nie każdy pracodawca łatwo zgodzi się na nieobecność pracownika.
Łukasz: Kolejne pytanie też jest praktyczne. W jaki sposób najlepiej kontaktować się z syndykiem, jeżeli na co dzień pracujemy i mieszkamy poza Polską? Jaką drogę komunikacji wybrać?
Konrad: Podobnie jak w przypadku poprzedniego pytania dużo zależy od preferencji syndyka. Jeżeli chce kontaktować się telefonicznie, odpowiadamy na pytania telefonicznie. Jeżeli preferuje pocztę elektroniczną, korzystamy z maila. A jeżeli chce, żeby cała oficjalna korespondencja była prowadzona w KRZ, składamy tam pisma i oświadczenia.
W praktyce większość syndyków stosuje hybrydowy sposób komunikowania się z upadłym. Część dokumentów oraz oświadczeń wymaganych przez Prawo upadłościowe trafia do KRZ. Mogą to być na przykład oświadczenia o wskazaniu i wydaniu syndykowi majątku, stanowisko dotyczące wniosku syndyka o ustalenie wynagrodzenia czy opinie odnoszące się do zgłoszonych wierzytelności.
Jeśli natomiast chodzi o wyjaśnienie poszczególnych okoliczności, w tym przyczyn niewypłacalności, praktyka jest różna. Niektórzy syndycy dopytują o te kwestie telefonicznie, inni wysyłają pytania mailem. Trzeba więc przygotować się na to, że komunikacja będzie miała mieszany charakter.
Warto też uprzedzić syndyka, jeśli pracujemy w określonych godzinach i nie możemy wtedy odbierać telefonów. Można zaproponować zastępczą formę kontaktu, na przykład mailową albo przez KRZ, żeby syndyk nie odniósł wrażenia, że unikamy kontaktu i nie wywiązujemy się z obowiązków.
Łukasz: Wróćmy jeszcze do tematu pracodawcy. Czy syndyk przejmuje wynagrodzenie, które upadły otrzymuje za granicą? Ile wynosi kwota wolna od potrąceń dla osoby pracującej poza Polską i jakie prawo stosuje się w takiej sytuacji? Wiemy, że w Polsce te kwestie reguluje Kodeks pracy. A jak jest z osobami zatrudnionymi za granicą?
Konrad: Co do zasady przy potrąceniach z wynagrodzenia za pracę punktem odniesienia są zasady, zgodnie z którymi do masy upadłości może trafiać połowa wynagrodzenia. Trzeba jednak uwzględnić kwotę wolną od zajęcia, odpowiadającą zasadniczo minimalnemu wynagrodzeniu za pracę. Przy pełnym etacie w 2026 roku jest to kwota netto rzędu 3600 zł. Gdy ktoś pracuje w mniejszym wymiarze czasu, kwota ta jest odpowiednio niższa.
Osoby pracujące za granicą często ponoszą jednak wyższe koszty utrzymania niż osoby zatrudnione w Polsce. Dotyczy to zwłaszcza krajów Europy Zachodniej, takich jak Niemcy, Holandia czy Wielka Brytania.
Dlatego warto rozważyć złożenie do sądu wniosku o podwyższenie kwoty pozostawianej upadłemu na utrzymanie. Do takiego wniosku należy dołączyć dokumenty potwierdzające rzeczywiste wydatki, w szczególności koszty mieszkania, wyżywienia, usług zdrowotnych, składek czy paliwa.
Istnieje możliwość uzyskania wyższej kwoty na bieżące utrzymanie, ale trzeba wykazać, że ponoszone koszty rzeczywiście to uzasadniają. Najlepiej poprzeć to odpowiednimi dokumentami.
Łukasz: Czy w ramach upadłości ogłoszonej w Polsce może dojść również do oddłużenia z długów, które powstały lub zostały zaciągnięte za granicą?
Konrad: Jak najbardziej. Przygotowując wniosek o ogłoszenie upadłości, sporządzamy między innymi spis wierzycieli. Możemy w nim wskazać zarówno wierzycieli krajowych, mających siedzibę w Polsce, jak i wierzycieli zagranicznych, w tym podmioty z państw Unii Europejskiej oraz innych krajów.
W praktyce we wnioskach upadłościowych często pojawiają się wierzyciele zagraniczni, na przykład fundusze inwestycyjne mające siedziby w Szwajcarii, na Cyprze czy w Wielkiej Brytanii. Upadłość konsumencka może więc obejmować również zadłużenie zaciągnięte poza Polską.
Łukasz: Wróćmy jeszcze do wniosku o ogłoszenie upadłości. Czy trzeba w nim ujawnić również pieniądze zgromadzone na zagranicznych rachunkach, na przykład w Revolut czy Wise?
Konrad: Tak. Ujawniamy wszystkie składniki majątku, które posiadamy, bez względu na to, czy pieniądze są zgromadzone na rachunku w polskim banku, na rachunku zagranicznym czy w innej aplikacji finansowej.
Nie ma znaczenia, czy korzystamy z Revolut, Wise, ZEN czy z jakiejkolwiek innej platformy. Wszystkie posiadane środki trzeba wykazać.
Dotyczy to zresztą nie tylko pieniędzy na rachunkach. We wniosku należy również ujawnić inne składniki majątku, takie jak kryptowaluty, nieruchomości, udziały w spółkach, znaki towarowe, patenty czy majątkowe prawa autorskie.
Łukasz: Czy osoba pracująca za granicą musi posiadać polski rachunek bankowy na potrzeby postępowania upadłościowego?
Konrad: Nie ma ogólnego obowiązku zakładania ani posiadania prywatnego rachunku bankowego w Polsce przez cały okres postępowania upadłościowego.
Pojawia się jednak inna kwestia. Po ogłoszeniu upadłości syndyk musi założyć rachunek masy upadłości. Zdarza się, że prosi upadłego, aby udał się do określonego banku i założył profil klienta, tak by jego dane znalazły się w systemie bankowym. Następnie syndyk może na tej podstawie otworzyć rachunek masy upadłości.
Na rachunek ten trafiają środki związane z postępowaniem, na przykład zaliczki przyznane przez sąd na pokrycie kosztów postępowania albo pieniądze uzyskane z likwidacji składników masy upadłości. Jest to rachunek przeznaczony do obsługi postępowania, którym dysponuje syndyk.
Nie oznacza to jednak, że upadły musi zakładać własny rachunek w Polsce do codziennych płatności. Przepisy nie nakładają takiego ogólnego obowiązku.
Trzeba też pamiętać, że po ogłoszeniu upadłości bank może automatycznie zablokować dotychczasowy rachunek upadłego. Aby odzyskać możliwość korzystania z niego, należy doprowadzić do jego odblokowania. Syndyk składa w tym celu odpowiednią dyspozycję, a po zdjęciu blokady upadły może znów korzystać z rachunku do bieżących wydatków, takich jak zakupy czy opłaty za mieszkanie.
Łukasz: Mam jeszcze pytanie o końcowy etap postępowania. Czy osoba pracująca za granicą może wykonywać plan spłaty wierzycieli, nadal mieszkając i pracując poza Polską, już po wydaniu odpowiedniego postanowienia przez sąd?
Konrad: Jak najbardziej. Nie widzę przeszkód, które miałyby to uniemożliwiać. Wykonywanie planu spłaty wierzycieli polega przede wszystkim na przekazywaniu co miesiąc określonych kwot na rachunki wierzycieli.
Nie ma więc potrzeby, żeby ktoś na okres wykonywania planu spłaty wracał do Polski wyłącznie po to, by realizować przelewy. Może wykonywać je samodzielnie z zagranicy albo upoważnić do tego zaufaną osobę.
Najczęściej raty mają stałą wysokość, dlatego można ustawić zlecenia stałe. Dzięki temu zautomatyzujemy płatności i zmniejszymy ryzyko, że zapomnimy w danym miesiącu przekazać środki konkretnemu wierzycielowi.
Pamiętajmy również, że za każdy rok wykonywania planu spłaty należy złożyć do sądu roczne sprawozdanie. Dołączamy do niego między innymi potwierdzenia dokonanych przelewów oraz kopię złożonej deklaracji podatkowej za poprzedni rok podatkowy.
Oprócz samych płatności mamy zatem obowiązki sprawozdawcze. Trzeba pilnować ich terminów, ponieważ ich niewykonanie może w skrajnych przypadkach doprowadzić do uchylenia planu spłaty wierzycieli.
Łukasz: Na koniec pytanie podsumowujące dzisiejszy temat. Czy z Pana doświadczenia wynika, że osobom pracującym za granicą opłaca się wracać do Polski na przykład po złożeniu wniosku? Czy raczej można skutecznie przejść przez całe postępowanie na odległość?
Konrad: Nie ma jednej odpowiedzi, ponieważ wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Warto natomiast pamiętać, że im dłużej zwlekamy ze złożeniem wniosku, tym większe może stać się zadłużenie.
Osoby pracujące za granicą często mają ograniczone możliwości odbierania korespondencji kierowanej do nich w Polsce. To z kolei może utrudniać obronę ich praw. Zdarza się, że przeciwko dłużnikowi wydano wiele nakazów zapłaty i od lat toczą się postępowania egzekucyjne.
Każda taka sprawa może generować dodatkowe koszty: koszty postępowania, poszukiwania majątku czy zastępstwa procesowego. Zadłużenie rośnie wtedy jak kula śnieżna. Im dłużej zwlekamy z rozwiązaniem problemu, tym większa może być kwota, z którą ostatecznie trzeba się zmierzyć.
Chciałbym też zwrócić uwagę na częsty mit, jakim jest liczenie na przedawnienie długów. W praktyce wierzytelności dochodzone przez instytucje finansowe, banki, firmy pożyczkowe czy fundusze sekurytyzacyjne nie zawsze przedawniają się tak, jak oczekują tego dłużnicy. To profesjonalne podmioty, które pilnują terminów.
Często dysponują nakazami zapłaty zaopatrzonymi w klauzule wykonalności i regularnie składają wnioski o wszczęcie egzekucji. Takie czynności mogą prowadzić do przerwania biegu przedawnienia, a następnie rozpoczęcia jego biegu na nowo. W efekcie dochodzenie należności może trwać bardzo długo. Dlatego byłbym ostrożny z założeniem, że długi po prostu się przedawnią.
Jeżeli mamy możliwość tak zorganizować pracę i środki finansowe, żeby skorzystać ze wsparcia profesjonalnego pełnomocnika, który przeprowadzi nas przez postępowanie w Polsce, w mojej ocenie warto to rozważyć. Pozwala to wcześniej uporządkować sytuację i uniknąć części problemów związanych z dalszym narastaniem zadłużenia.
Im więcej czasu upływa, tym więcej może pojawić się cesji wierzytelności, postępowań komorniczych i związanych z nimi dokumentów. Trudniej wówczas ustalić aktualny krąg wierzycieli oraz wysokość poszczególnych zobowiązań.
Z mojego doświadczenia wynika, że im większa skala zadłużenia i liczba spraw, tym bardziej skomplikowane staje się postępowanie. Przygotowanie wniosku wymaga wtedy większego nakładu pracy pełnomocnika, a sama sprawa jest trudniejsza także dla syndyka i sądu.
Łukasz: To już wszystko w dzisiejszym odcinku podcastu. Najważniejszy wniosek jest taki, że upadłość konsumencka może być dostępna również dla osób pracujących za granicą. Bardzo Panu dziękuję, Panie Mecenasie.
Konrad: Dziękuję, Łukasz.
Łukasz: Zachęcamy do subskrybowania naszego kanału i włączenia powiadomień, żeby nie przegapić kolejnych odcinków. Do zobaczenia i do usłyszenia!

Author: Konrad Siekierda
Date: 16/10/2026
#018. Case study – Jak Weronika pokonała 732 tys. złotych długów
W tym odcinku „Akademii Oddłużania” przedstawiamy prawdziwą historię naszej klientki, której problemy finansowe narastały przez kilkanaście lat. Nieudana działalność gospodarcza, utrata pracy, pożyczki zaciągane na bieżące utrzymanie, chwilówki, narastające odsetki, postępowania sądowe i egzekucje komornicze doprowadziły ostatecznie do zadłużenia sięgającego około 732 tys. zł.
Od złożenia wniosku do zakończenia zasadniczego etapu postępowania i ustalenia planu spłaty minęło około 18 miesięcy. Sąd ustalił plan spłaty na 36 miesięcy po 600 zł miesięcznie, czyli łącznie 21 600 zł. W stosunku do wierzytelności zgłoszonych w postępowaniu oznaczało to umorzenie ponad 92% zadłużenia.
W odcinku wyjaśniamy krok po kroku, jak wyglądało całe postępowanie i jakie znaczenie miały sytuacja finansowa, osobista oraz zdrowotna dłużniczki.
Z odcinka dowiesz się:
- Kiedy upadłość konsumencka może być lepszym rozwiązaniem niż ugody z wierzycielami
- Jak ustalić rzeczywistą wysokość zadłużenia i aktualnych wierzycieli
- Jak przygotować się do złożenia wniosku o upadłość konsumencką
- Co dzieje się po ogłoszeniu upadłości
- Czy można zakwestionować zbyt wysoką ratę zaproponowaną przez syndyka
Jeżeli masz problemy ze spłatą zobowiązań i zastanawiasz się, czy w Twojej sytuacji rozwiązaniem może być upadłość konsumencka, porozumienie z wierzycielami albo inne rozwiązanie pozwalające uporządkować zadłużenie – zapisz się na bezpłatną konsultację tutaj.
Zapis rozmowy
Rozmówcy: Konrad Siekierda i Łukasz Hamara
Łukasz: Trzy pełne segregatory dokumentów dotyczących długów, 53 wierzycieli oraz zadłużenie sięgające 732 tysięcy złotych.
Z tego odcinka dowiesz się, jak Weronika w 18 miesięcy wygrała walkę z długami dzięki upadłości konsumenckiej.
Ja nazywam się Łukasz Hamara i wspólnie z radcą prawnym Konradem Siekierdą porozmawiamy o sprawie klientki, która zgłosiła się po pomoc do kancelarii Wyzerowani.pl.
Panie Mecenasie, z jaką sytuacją klientka przyszła do kancelarii? Skąd wzięły się wszystkie te długi i dlaczego wierzycieli było aż tak wielu?
Konrad: Jak słusznie zauważyłeś, Łukasz, wysokość zadłużenia była znaczna – mówimy o kilkuset tysiącach złotych i kilkudziesięciu wierzycielach.
Długi miały swoje źródło w kilku miejscach. Jednym z nich była nieudana działalność gospodarcza, a dokładnie pizzeria. Wynikało to po części z tego, że nasza klientka znajdowała się w związku z osobą, która pewne rzeczy na niej wymuszała i zachowywała się wobec niej agresywnie.
Klientka nie mogła samodzielnie prowadzić działalności gospodarczej ze względu na to, że zaszła w ciążę, która była zagrożona. W związku z tym okresowo musiała przekazać prowadzenie biznesu swojemu partnerowi.
Partner nie wywiązywał się jednak z obowiązków związanych z prowadzeniem firmy i przywłaszczał sobie utarg. W konsekwencji działalność zaczęła coraz gorzej prosperować, aż ostatecznie upadła. Pojawiły się poważne długi, które następnie nasza klientka musiała spłacać we własnym zakresie, jednocześnie likwidując działalność.
Kolejnym źródłem zadłużenia była konieczność pokrywania bieżących kosztów utrzymania. Klientka przez pewien czas nie posiadała stałego źródła dochodów w postaci wynagrodzenia za pracę, dlatego musiała wspierać się najpierw kredytami bankowymi, a później również chwilówkami, aby z miesiąca na miesiąc móc się utrzymać i w miarę normalnie funkcjonować.
Sytuacja okresowo poprawiła się, kiedy znalazła zatrudnienie jako agentka nieruchomości. Później jednak straciła tę pracę i miała problemy ze znalezieniem kolejnego zatrudnienia.
W okresach, w których nie pracowała, ponownie wspierała się pożyczkami. W końcu wpadła w spiralę zadłużenia. Zobowiązania z roku na rok rosły, pojawili się kolejni wierzyciele, w tym fundusze. Wierzyciele zaczęli inicjować postępowania sądowe, a następnie pojawili się komornicy i egzekucje.
Znaczne kwoty narosły również z tytułu odsetek. Ostatecznie zadłużenie osiągnęło tak duże rozmiary, że w praktyce stało się dla naszej klientki niemożliwe do spłacenia.
Łukasz: Kiedy patrzymy na całą sytuację klientki – wysokość zadłużenia i liczbę wierzycieli – dlaczego uznano, że najlepszym rozwiązaniem będzie właśnie upadłość konsumencka, a nie na przykład negocjacje z wierzycielami czy układ konsumencki?
Konrad: Przede wszystkim trzeba spojrzeć na sytuację majątkową i finansową osoby zadłużonej.
Jeżeli nie ma ona możliwości uzyskiwania dochodów pozwalających na spłatę zobowiązań, nie posiada majątku, który mogłaby sprzedać i przeznaczyć uzyskane środki na spłatę wierzycieli, a jednocześnie nie ma perspektyw, aby jej sytuacja w najbliższym czasie uległa istotnej poprawie, trzeba rozważyć upadłość konsumencką.
W przypadku pani Weroniki mieliśmy do czynienia z trwałym stanem niewypłacalności. Oddłużenie w ramach postępowania sądowego było więc najbardziej racjonalnym rozwiązaniem.
Negocjacje z wierzycielami prowadzące do zawarcia ugód niewiele by w tej sytuacji zmieniły, ponieważ klientka nie miała zdolności finansowej pozwalającej na wykonanie takich porozumień.
Jej główne źródła utrzymania stanowiły dwa świadczenia: świadczenie 800+ oraz alimenty otrzymywane na małoletniego syna. Nie dysponowała więc dodatkowymi środkami, które mogłaby przeznaczyć na spłatę powstałego zadłużenia.
Nawet gdyby próbowała regulować zobowiązania, w znacznej mierze obsługiwałaby jedynie narastające odsetki, podczas gdy kapitał pozostawałby na zbliżonym poziomie. Długoterminowo nie pozwoliłoby jej to wyjść z długów.
Łukasz: Czego klientka najbardziej obawiała się przed złożeniem wniosku? Czy miała obawy związane ze zgromadzeniem dokumentacji, oceną jej sytuacji przez sąd albo tym, co będzie działo się już po ogłoszeniu upadłości?
Konrad: Główna obawa sprowadzała się do tego, jak zachowanie naszej klientki na przestrzeni ostatnich lat, w tym niepowodzenie związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, zostanie ocenione przez sąd.
Chodziło przede wszystkim o to, czy okoliczności, które doprowadziły do jej niewypłacalności, nie spowodują przypisania jej winy. Obawiała się, że sąd uzna ją za odpowiedzialną za nadmierne zadłużenie i w konsekwencji bardzo rygorystycznie oceni jej zachowanie.
To była główna obawa, o której pani Weronika nam mówiła.
Bała się również przewlekłości postępowania. Obawiała się, że będzie ono trwało wiele lat, a mimo tego nie zakończy się skutecznym oddłużeniem. Jej obawy dotyczyły więc zarówno oceny jej zachowania przez sąd, jak i czasu trwania całej procedury.
Łukasz: Co można doradzić klientowi, którego obawy dotyczą właśnie tego, jak jego wcześniejsze zachowanie zostanie ocenione przez sąd? Czy na podstawie informacji przedstawionych przez klienta można przeprowadzić wstępną analizę i przewidzieć możliwe rozstrzygnięcie?
Konrad: Oczywiście nigdy nie możemy udzielić odpowiedzi ze stuprocentową pewnością. Możemy jednak przeanalizować wszystkie zdarzenia z przeszłości oraz przyczyny powstania niewypłacalności i na tej podstawie z dużym prawdopodobieństwem ocenić, w jakim kierunku może zmierzać orzeczenie sądu.
Możemy więc ocenić, czy istnieje ryzyko, że sąd przypisze konkretnej osobie odpowiedzialność za powstanie stanu niewypłacalności, czy też może uznać, że do zadłużenia doszło wskutek okoliczności, za które dana osoba nie ponosi odpowiedzialności.
Ma to istotne znaczenie między innymi dla późniejszego ustalania planu spłaty wierzycieli. W przypadku braku zawinienia okres wykonywania planu spłaty co do zasady nie powinien przekraczać 36 miesięcy.
Łukasz: Przejdźmy do etapu przygotowywania wniosku. Wspominaliśmy o trzech segregatorach dokumentów dotyczących zadłużenia. Jak z tak dużej ilości materiału ustalić, komu rzeczywiście jest się winnym pieniądze, jaka jest aktualna wysokość zadłużenia oraz czy nie doszło na przykład do zmiany wierzyciela?
Konrad: Już po pierwszej rozmowie, w ciągu około tygodnia lub dwóch, pani Weronika dostarczyła nam trzy opasłe tomy dokumentacji związanej przede wszystkim z jej zadłużeniem.
Dokumenty pochodziły głównie od wierzycieli, sądów i komorników. Znajdowały się tam między innymi informacje o wydanych nakazach zapłaty, pisma od komorników związane z prowadzonymi egzekucjami i zajęciami określonych świadczeń, a także informacje o przelewach wierzytelności.
Ustalenie, kto aktualnie jest wierzycielem, było stosunkowo żmudnym i trudnym zadaniem. Trzeba pamiętać, że część długów powstała około 2007 roku. W międzyczasie dochodziło do licznych zmian wierzycieli.
Wierzytelności były sprzedawane, a niektóre nawet kilkukrotnie. Trzeba więc było ustalić, kto, kiedy, komu i jaką wierzytelność sprzedał.
Było to szczególnie pracochłonne, ponieważ w przygotowanym przez nas spisie znalazło się ponad 53 wierzycieli. Jak na realia upadłości konsumenckiej jest to naprawdę rozbudowana lista. W bardziej standardowych sprawach mamy najczęściej do czynienia z kilkunastoma pozycjami.
Łukasz: Co można doradzić klientom, którzy chcieliby ogłosić upadłość, ale nie mają uporządkowanych dokumentów i właściwie sami nie wiedzą, ilu mają wierzycieli ani kto aktualnie jest wierzycielem?
Konrad: Wiesz, Łukasz, z mojej praktyki wynika, że najczęściej problemem nie jest samo nieuporządkowanie dokumentów, ale ich całkowity brak.
Wiele zadłużonych osób nie odbiera korespondencji od wierzycieli, sądów czy komorników. Czasami wynika to z nieaktualnego adresu, a czasami po prostu z tego, że nie chcą mieć kontaktu z dokumentacją dotyczącą zadłużenia. W rezultacie dokumentów nie archiwizują.
Kiedy później przychodzą do kancelarii, zdarza się, że jedynym dokumentem potwierdzającym istnienie określonej wierzytelności jest ostatnie pismo od komornika albo raport BIK.
Jeżeli natomiast dokumenty posiadamy, warto je odpowiednio posegregować. Można założyć papierowe teczki albo odpowiednie foldery elektroniczne i przyporządkowywać dokumenty do konkretnych wierzycieli.
W kancelarii rekomendujemy również stworzenie prostego arkusza Excel. Można wpisywać do niego poszczególne kwoty zadłużenia, informacje o prowadzonych postępowaniach, sygnatury spraw oraz dane komorników prowadzących egzekucję.
Chodzi o to, żeby podzielić wszystkie wierzytelności i na bieżąco je monitorować, zamiast przechowywać całą dokumentację w jednym, nieuporządkowanym zbiorze.
Łukasz: Jak na podstawie dokumentów dostarczonych przez klientkę przygotowuje się uzasadnienie wniosku o ogłoszenie upadłości? Zakładam, że również na tym etapie konieczna jest ścisła współpraca z klientem.
Konrad: Oczywiście. Jak w każdym przypadku, pierwszym etapem jest zapoznanie się z dokumentami dostarczonymi przez osobę zadłużoną, z którą podjęliśmy współpracę.
Tak samo było w przypadku pani Weroniki. Najpierw zapoznaliśmy się z dokumentacją, przeprowadziliśmy wstępny wywiad i przesłaliśmy jej odpowiednie formularze do uzupełnienia.
Na podstawie formularzy oraz zgromadzonych dokumentów przygotowujemy projekt uzasadnienia. Następnie trafia on do klienta do zaopiniowania. Jeżeli pojawiają się uwagi, nanosimy odpowiednie zmiany i ponownie przesyłamy projekt do akceptacji.
Jeżeli wszystko jest w porządku, uzasadnienie w końcowej wersji trafia do sądu.
Kluczowe są oczywiście dokumenty związane z zadłużeniem, ale ogromne znaczenie ma również opis przyczyn niewypłacalności. W tym zakresie korzystamy z informacji podanych przez konkretną osobę w kwestionariuszu, który wcześniej przekazujemy do uzupełnienia.
Następnie sprawdzamy, czy okoliczności opisane w formularzu znajdują potwierdzenie między innymi w dokumentach otrzymanych od klienta.
Tak w skrócie wygląda proces przygotowywania uzasadnienia. Mamy określone wytyczne, których staramy się przestrzegać w każdej sprawie. Zależy nam na tym, aby uzasadnienie było transparentne, konkretne i zwięzłe.
Powinno stanowić swego rodzaju pigułkę informacji zarówno o przyczynach niewypłacalności, jak i o aktualnej sytuacji osobistej osoby zadłużonej.
Łukasz: Kolejne pytanie dotyczy już momentu po przygotowaniu uzasadnienia i całego wniosku. Do którego sądu został złożony wniosek w tej sprawie i ile czasu minęło od jego złożenia do ogłoszenia upadłości?
Konrad: Wniosek złożyliśmy do Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie, VIII Wydziału Gospodarczego dla spraw upadłościowych i restrukturyzacyjnych.
Został przesłany za pośrednictwem Krajowego Rejestru Zadłużonych, czyli KRZ. Zostałem w nim wskazany jako pełnomocnik pani Weroniki.
Co ciekawe, wniosek został rozpoznany w ciągu zaledwie 13 dni od momentu jego złożenia, czyli w stosunkowo krótkim czasie.
Trzeba pamiętać, że sąd ma dwa miesiące na rozpoznanie takiego wniosku. W tym przypadku udało się uzyskać rozstrzygnięcie już po 13 dniach.
Krótki czas rozpoznania może wynikać również z tego, że wniosek nie zawiera braków formalnych, ma wszystkie wymagane załączniki i elementy przewidziane przepisami prawa upadłościowego oraz został należycie opłacony.
Jeżeli pojawia się wezwanie do uzupełnienia braków formalnych albo dochodzi do zwrotu wniosku, moment ogłoszenia upadłości automatycznie się oddala.
Łukasz: A po ogłoszeniu upadłości – w czym jeszcze klientka potrzebowała wsparcia? Mam na myśli chociażby kontakty z syndykiem czy kwestie związane z rachunkiem bankowym. Jak wyglądał ten etap?
Konrad: Postępowanie upadłościowe tak naprawdę dopiero zaczyna się w momencie, kiedy sąd ogłosi upadłość.
Zwłaszcza na pierwszym etapie osoba zadłużona stosunkowo często kontaktuje się z syndykiem i spotyka się z nim. Wydaje majątek, ujawnia źródła przychodów i przedstawia informacje dotyczące swojej sytuacji mieszkaniowej, rodzinnej oraz zawodowej.
Najczęściej trzeba również podpisać szereg oświadczeń oraz uzupełnić formularze lub ankiety, które syndyk przekazuje bezpośrednio po ogłoszeniu upadłości.
Na kolejnym etapie dochodzi między innymi do ustosunkowania się do zgłoszeń wierzytelności dokonanych w postępowaniu.
Zakres czynności jest więc stosunkowo szeroki i są one rozciągnięte w czasie. Osoba zadłużona musi ściśle współpracować z syndykiem, odpowiadać na kierowane do niej pytania, a niekiedy także stawić się na rozprawie dotyczącej ustalenia planu spłaty wierzycieli.
We wszystkich tych czynnościach wspieraliśmy naszą klientkę. Zdecydowała się ona na pełną współpracę z nami – od momentu złożenia wniosku aż do ustalenia przez sąd planu spłaty wierzycieli.
Obecność pełnomocnika może mieć również wpływ na sprawność prowadzenia postępowania. Pełnomocnik może wykorzystać swoje doświadczenie i w uzasadnionych sytuacjach podejmować działania wobec syndyka czy sądu zmierzające do tego, żeby postępowanie zostało zakończone możliwie sprawnie.
Łukasz: Chciałbym jeszcze wrócić do zgłoszeń wierzytelności. W przygotowanym dla klientki spisie było ponad 50 wierzycieli, natomiast ostatecznie w planie spłaty znalazło się ich znacznie mniej.
Czy to pewna prawidłowość w postępowaniach upadłościowych, że ostatecznie uczestniczy w nich mniejsza liczba wierzycieli, czy w tej sprawie był to raczej wyjątek?
Konrad: To oczywiście zależy od konkretnego postępowania.
W tej sprawie trzeba wziąć pod uwagę, że wiele zobowiązań powstało stosunkowo dawno. Niektóre miały ponad 10, a nawet ponad 15 lat. Można więc zakładać, że część wierzytelności była już przedawniona i między innymi dlatego wierzyciele nie zgłosili ich w postępowaniu upadłościowym.
Najczęściej rzeczywiście zdarza się, że nie wszyscy wierzyciele zgłaszają swoje wierzytelności. Trzeba pamiętać, że jest to ich uprawnienie, a nie obowiązek.
Jeżeli z jakiegoś powodu wierzyciel nie chce uczestniczyć w postępowaniu, nie ma obowiązku dokonania zgłoszenia. Obowiązkiem dłużnika pozostaje natomiast wskazanie w spisie wszystkich wierzycieli, o których ma wiedzę.
Łukasz: Kolejnym etapem był projekt planu spłaty przygotowany przez syndyka. Jakie propozycje zostały w nim przedstawione?
Konrad: Kluczowa propozycja dotyczyła spłaty łącznie 36 tysięcy złotych. Spłata miała zostać rozłożona na 36 miesięcznych rat po 1000 złotych każda.
Wykazaliśmy jednak, że nasza klientka nie ma możliwości finansowych pozwalających jej na regulowanie rat w takiej wysokości.
Jej sytuacja zawodowa, ale również zdrowotna – ponieważ zmagała się z różnymi schorzeniami przewlekłymi – nie pozwalała jej osiągać dochodów umożliwiających płacenie po 1000 złotych miesięcznie.
Przedłożyliśmy odpowiednie dowody, w tym dokumentację medyczną potwierdzającą wskazywane przez nas okoliczności.
Ostatecznie sąd nie zgodził się ze stanowiskiem syndyka i przychylił się do naszego stanowiska. Plan spłaty również został ustalony na 36 miesięcy, ale miesięczna rata wyniosła 600 złotych zamiast 1000 złotych.
W rezultacie nasza klientka miała do spłaty łącznie 21 600 złotych. Przy jej stosunkowo niewielkich dochodach była to bardzo istotna różnica.
Łukasz: Jaka była zatem wysokość zobowiązań, które po ustaleniu planu spłaty miały zostać umorzone?
Konrad: Zanim odpowiem, warto zwrócić uwagę jeszcze na jedną rzecz. Od momentu ogłoszenia upadłości przez sąd do ustalenia planu spłaty upłynęło 18 miesięcy.
W ciągu półtora roku klientka uporała się więc z problemem długów, które powstawały praktycznie przez ponad 15 lat.
Upadłość konsumencka jest narzędziem, które może umożliwić oddłużenie również z bardzo starych zobowiązań, zaciągniętych wiele lat wcześniej.
W tej sprawie udało się to zrobić w stosunkowo krótkim czasie. Osiemnaście miesięcy jak na całe postępowanie upadłościowe jest bardzo dobrym wynikiem, zwłaszcza jeżeli mówimy o postępowaniach prowadzonych w dużych ośrodkach miejskich, takich jak Kraków, Warszawa, Wrocław czy Gdańsk, gdzie sprawy często trwają dłużej.
Wracając natomiast do Twojego pytania – do postępowania zgłosiło się 17 wierzycieli, a łączna wartość zgłoszonych przez nich wierzytelności wynosiła około 278 tysięcy złotych.
Jak już wcześniej wspominaliśmy, nie wszyscy wierzyciele mają obowiązek zgłaszania wierzytelności. Co więcej, w toku postępowania syndyk może również odmówić uznania części wierzytelności, na przykład ze względu na niewystarczające wykazanie jej istnienia.
Ostatecznie kwota uwzględniana w planie spłaty może więc być niższa.
W tej sprawie, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie 278 tysięcy złotych wierzytelności zgłoszonych w postępowaniu i porównamy je z kwotą 21 600 złotych, którą klientka ma spłacić, poziom umorzenia zobowiązań przekracza 92%.
To ogromna skala oddłużenia, dzięki której dłużniczka może rozpocząć nowy etap swojego życia finansowego bez ciężaru nadmiernego zadłużenia.
Łukasz: Co, zdaniem Pana Mecenasa, było najważniejszym elementem tej sprawy? Co doprowadziło do oddłużenia klientki w tak wysokim stopniu?
Konrad: Jeżeli chodzi o poziom oddłużenia, przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę, że sąd stwierdził, iż klientka nie doprowadziła do swojej niewypłacalności umyślnie ani wskutek rażącego niedbalstwa.
Nie można było więc przypisać jej winy za doprowadzenie do tego stanu.
Do tego dochodziła jej trudna sytuacja osobista i zdrowotna, dziecko pozostające na utrzymaniu oraz ograniczone możliwości uzyskiwania wyższych dochodów.
Na wysokość planu spłaty złożył się cały szereg okoliczności.
Bardzo ważne było również to, że dłużniczka była mocno zaangażowana w całe postępowanie. Dysponowała dużą liczbą dokumentów, była aktywna, udzielała nam wyczerpujących odpowiedzi i bardzo szczegółowo uzupełniła kwestionariusz, który jej przekazaliśmy.
Również po naszej stronie sprawa wymagała pełnego zaangażowania. Osobiście się nią zajmowałem, przygotowywałem i korygowałem uzasadnienie oraz brałem udział w tworzeniu spisu wierzycieli.
Sam spis był skomplikowany i wymagał wielu godzin pracy, aby przygotować go dokładnie i rzetelnie, w szczególności prześledzić poszczególne przelewy wierzytelności i ustalić aktualnych wierzycieli.
Na sukces tej sprawy złożyło się więc wiele różnych elementów. Pracowało nad nią kilka osób i właśnie dzięki temu zakończyła się w taki sposób.
Pani Weronika mogła wyjść z długów i rozpocząć życie bez ciągłego spłacania samych odsetek oraz nieustannej walki z windykacją.
Łukasz: Dokładnie. Upadłość konsumencka często może więc stanowić realną szansę na wyjście z długów.
To już wszystko na dzisiaj. Bardzo dziękuję, Panie Mecenasie.
Konrad: Dziękuję również, Łukasz.
Łukasz: Widzimy się w kolejnym odcinku Akademii Oddłużania.

Author: Konrad Siekierda
Date: 09/10/2026
#017: Najczęstsze błędy we wniosku o ogłoszenie upadłości
Wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej może wydawać się tylko formularzem do wypełnienia. W praktyce nawet pozornie niewielki błąd może spowodować wezwanie do uzupełnienia braków, wydłużyć postępowanie, doprowadzić do zwrotu wniosku, a w niektórych przypadkach mieć znacznie poważniejsze konsekwencje.
Jak prawidłowo przygotować wniosek o upadłość konsumencką i na co szczególnie uważać?
W kolejnym odcinku Akademii Oddłużania Łukasz Hamara rozmawia z radcą prawnym i doradcą restrukturyzacyjnym Konradem Siekierdą o błędach, które najczęściej pojawiają się we wnioskach o ogłoszenie upadłości.
Z odcinka dowiesz się:
- Jakie błędy mogą doprowadzić do zwrotu lub oddalenia wniosku o upadłość
- Jak prawidłowo wykazać wierzycieli, wierzytelności sporne i posiadany majątek
- Co powinno znaleźć się w uzasadnieniu wniosku, aby rzeczywiście wynikało z niego, że jesteś niewypłacalny i nie masz możliwości regulowania swoich zobowiązań w terminie.
- Jak prawidłowo podać informacje o zadłużeniu i przychodach
- Jakich formalności nie można pominąć przed wysłaniem wniosku
W odcinku wyjaśniamy również, dlaczego nie warto zatajać majątku lub podawać niepełnych informacji. Dane zawarte we wniosku powinny odpowiadać rzeczywistej sytuacji dłużnika, a podanie nieprawdziwych informacji może prowadzić do poważnych konsekwencji.
Jeżeli rozważasz upadłość konsumencką, masz problemy ze spłatą kredytów, pożyczek lub innych zobowiązań albo nie wiesz, jak przygotować dokumenty do wniosku – ten odcinek pomoże Ci zrozumieć, na co zwrócić uwagę jeszcze przed skierowaniem sprawy do sądu.
W ramach Wyzerowani.pl pomagamy osobom zadłużonym m.in. w przygotowaniu i złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, negocjacjach z wierzycielami oraz poszukiwaniu innych sposobów rozwiązania problemu zadłużenia.
Subskrybuj kanał Wyzerowani.pl, aby nie przegapić kolejnych materiałów o upadłości konsumenckiej, oddłużaniu i praktycznych sposobach rozwiązania problemów z długami.
Zapis rozmowy
Zapis rozmowy – najczęstsze błędy we wniosku o ogłoszenie upadłości
Rozmówcy: Konrad Siekierda i Łukasz Hamara
Łukasz: Sponsorem tego odcinka jest kancelaria prawna Wyzerowani.pl, specjalizująca się w oddłużaniu osób prywatnych. Pomagamy w upadłości konsumenckiej, negocjacjach z wierzycielami i zawieraniu pozasądowych porozumień w sprawach spłaty długu.
Dzień dobry, nazywam się Łukasz Hamara, a słuchacie Akademii Oddłużania. W tym odcinku porozmawiamy z radcą prawnym i doradcą restrukturyzacyjnym Konradem Siekierdą o najczęstszych błędach popełnianych przy składaniu wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej.
Wyjaśnimy, które z nich mogą jedynie wydłużyć postępowanie, a które mogą mieć poważniejsze konsekwencje dla dłużnika.
Panie Mecenasie, zacznijmy od pytania wstępnego. Czy błędy we wniosku mogą przekreślić szanse na ogłoszenie upadłości konsumenckiej?
Konrad: Oczywiście. Błędy we wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej mogą doprowadzić do tego, że wniosek dłużnika nie zostanie pozytywnie rozpatrzony. Konsekwencją określonych braków może być zwrot wniosku albo jego oddalenie.
Przykładowo, jeżeli nie uzupełnimy rubryk związanych ze spisem wierzytelności, nie załączymy wymaganego spisu albo zapomnimy złożyć oświadczenie o prawdziwości danych zawartych we wniosku, musimy przygotować się na otrzymanie pisma z sądu, w którym zostaniemy wezwani do uzupełnienia braków.
Jeżeli nie zrobimy tego w terminie wyznaczonym przez sąd, wniosek może zostać zwrócony. W konsekwencji nie wywoła on skutków prawnych, a postanowienie o ogłoszeniu upadłości nie zostanie wydane.
Oczywiście taki wniosek można złożyć ponownie, tym razem po prawidłowym uzupełnieniu wszystkich braków. W praktyce wezwania do uzupełnienia braków zdarzają się stosunkowo często. Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli nie wykonamy wezwania sądu w wyznaczonym terminie, postępowanie nie będzie mogło toczyć się dalej.
Łukasz: Przejdźmy więc do jednego z pierwszych błędów, który może pojawić się już na samym początku procesu oddłużania, czyli sporządzenia wniosku na niewłaściwym formularzu.
Co stanie się, jeżeli wykorzystamy formularz, który nie jest właściwy dla upadłości konsumenckiej?
Konrad: Pamiętajmy przede wszystkim, że wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej możemy złożyć zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej.
Jeżeli zdecydujemy się na formę elektroniczną, mamy do wyboru między innymi wniosek o ogłoszenie upadłości składany przez dłużnika w trybie właściwym dla przedsiębiorców oraz formularz przeznaczony dla konsumentów. Należy wybrać formularz dedykowany osobom fizycznym nieprowadzącym działalności gospodarczej.
Obecnie formularz ten jest oznaczony numerem 20177.5. To na nim powinniśmy złożyć wniosek.
Jeżeli wykorzystamy formularz niedostosowany do właściwego trybu postępowania, możemy – w zależności od praktyki danego sądu – zostać wezwani do przedłożenia wniosku na prawidłowym formularzu. Wówczas trzeba będzie odpowiednio go skorygować.
Jeżeli natomiast składamy wniosek w formie papierowej, należy posługiwać się aktualnym wzorem formularza. W przypadku wykorzystania nieaktualnego formularza sąd również może wezwać nas do złożenia wniosku na aktualnie obowiązującym wzorze.
Co do zasady nie musi to prowadzić od razu do negatywnego rozstrzygnięcia sprawy. Najczęściej konsekwencją będzie wezwanie do uzupełnienia braku w wyznaczonym terminie. Sąd może również uznać, że określony brak nie uniemożliwia nadania sprawie dalszego biegu.
Łukasz: Kolejnym częstym błędem jest pominięcie informacji o dokonanych czynnościach prawnych. Mówimy tutaj między innymi o czynnościach dokonanych w okresie 12 miesięcy przed złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości.
Jakie mogą być konsekwencje pominięcia takich informacji przez dłużnika?
Konrad: Podobnie jak w poprzednim przypadku możemy liczyć się z otrzymaniem wezwania do uzupełnienia braków formalnych.
W formularzu znajdziemy oświadczenia dotyczące czynności prawnych dokonanych przez dłużnika. Jedno z nich dotyczy między innymi zbywania określonych aktywów, takich jak nieruchomości, akcje czy udziały w spółkach.
Jeżeli takie transakcje miały miejsce, powinniśmy krótko opisać je we wniosku. Najlepiej również powołać się na dokumenty związane z daną czynnością i załączyć je do wniosku.
Po ogłoszeniu upadłości syndyk będzie weryfikował takie transakcje. Sprawdzi między innymi, czy zostały przeprowadzone na warunkach rynkowych oraz czy sprzedaż, darowizna albo inna forma zbycia majątku nie nastąpiła na rzecz osób bliskich lub innych osób powiązanych z dłużnikiem.
Kolejne informacje dotyczą zbywania aktywów o określonej wartości, w tym ruchomości, wierzytelności lub innych praw. Jeżeli taka czynność miała miejsce, należy wskazać, kiedy została dokonana, z kim zawarto umowę i czego dotyczyła. Warto także załączyć samą umowę.
Pozwoli to syndykowi zweryfikować transakcję i ustalić, czy nie miała ona charakteru fraudacyjnego, a więc czy nie prowadziła do pokrzywdzenia wierzycieli.
Łukasz: A co z brakiem informacji o należnościach przysługujących osobie zadłużonej? Czy niewskazanie całego majątku we wniosku może doprowadzić nawet do umorzenia postępowania?
Konrad: Kwestie związane z ujawnieniem majątku we wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej mają fundamentalne znaczenie.
Składając wniosek o upadłość, dłużnik oświadcza, że podane w nim informacje są prawdziwe i odpowiadają rzeczywistemu stanowi rzeczy. Zatajenie informacji, szczególnie dotyczących majątku dłużnika, może więc prowadzić do poważnych negatywnych konsekwencji.
Nawet jeżeli upadłość zostanie ogłoszona, a syndyk w toku swoich czynności ustali, że dłużnik zataił część majątku – na przykład nie ujawnił przysługującej mu należności albo innego istotnego składnika majątkowego – może to skutkować złożeniem do sądu wniosku o umorzenie postępowania.
Jeżeli sąd uzna, że zatajenie miało istotne znaczenie, rzeczywiście może dojść do umorzenia całego postępowania.
Dlatego trzeba pamiętać o ujawnieniu również wierzytelności przysługujących samemu dłużnikowi wobec innych osób lub podmiotów. Przykładowo, jeżeli udzieliliśmy komuś prywatnej pożyczki w wysokości 10 tysięcy złotych i osoba ta nie zwróciła nam pieniędzy w terminie, informacja o tej wierzytelności powinna znaleźć się we wniosku. Warto również załączyć dokument potwierdzający jej istnienie, na przykład umowę pożyczki.
Łukasz: Kolejny błąd często wynika z niezrozumienia samego pojęcia – chodzi o spis wierzytelności spornych.
Co stanie się, jeżeli przeoczymy ten spis i nie wpiszemy do niego wierzytelności, które kwestionujemy?
Konrad: Warto najpierw krótko wyjaśnić, czym jest spis wierzytelności spornych.
Wskazujemy w nim wierzytelności, które kwestionujemy, na przykład co do ich wysokości albo samego faktu ich istnienia. Jeżeli takie wierzytelności występują, powinny zostać umieszczone właśnie w spisie wierzytelności spornych, a nie w zwykłym spisie obejmującym zobowiązania, których dłużnik nie kwestionuje.
Przykładowo, jeżeli wierzyciel zainicjował postępowanie sądowe, uzyskał nakaz zapłaty, a my złożyliśmy od niego sprzeciw, ponieważ kwestionujemy prawo wierzyciela do dochodzenia należności albo jej wysokość, taka wierzytelność co do zasady powinna znaleźć się w spisie wierzytelności spornych.
W formularzu znajdziemy dedykowane rubryki, w których możemy takie informacje wskazać. Brak prawidłowo sporządzonego spisu wierzytelności spornych jest jednym z braków stosunkowo często pojawiających się we wnioskach o upadłość.
Łukasz: Kolejny błąd odnosi się do tematu, o którym rozmawialiśmy już w Akademii Oddłużania w odcinku 16, czyli uzasadnienia wniosku.
Przypomnijmy: czym może skutkować nieprecyzyjne i lakoniczne uzasadnienie wniosku o ogłoszenie upadłości?
Konrad: Głównym celem uzasadnienia wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej jest wykazanie stanu niewypłacalności.
Jeżeli we wniosku tej niewypłacalności nie wykażemy, sąd może mieć podstawy do jego oddalenia, ponieważ nie została wykazana podstawowa przesłanka umożliwiająca ogłoszenie upadłości.
W uzasadnieniu powinniśmy więc przedstawić, jak wygląda nasza sytuacja finansowa i co do niej doprowadziło. Warto również wyjaśnić, czy problemy z zadłużeniem mają charakter trwały.
Nawet jeżeli uzasadnienie ma być stosunkowo krótkie, powinno być zwięzłe, konkretne i jednoznacznie wskazywać, że obecnie nie dysponujemy środkami pozwalającymi na regulowanie zobowiązań i nie ma realnych podstaw, aby zakładać, że w najbliższym czasie będziemy w stanie spłacać wierzycieli zgodnie z terminami wymagalności.
Łukasz: Kolejny błąd to niewskazanie terminów zapłaty wierzytelności.
W spisie wierzytelności najczęściej pojawiają się nazwy wierzycieli, adresy, numery NIP czy wysokość zobowiązań. Co jednak w sytuacji, gdy pominiemy termin zapłaty?
Konrad: Problem z ustaleniem terminu zapłaty jest stosunkowo powszechny. Wielu klientów naszej kancelarii ma z tym trudność, przede wszystkim dlatego, że nie posiadają dokumentacji pozwalającej jednoznacznie ustalić właściwą datę.
Termin ten może być związany na przykład z wypowiedzeniem umowy pożyczki albo kredytu. Później może pojawić się postępowanie sądowe zakończone wydaniem nakazu zapłaty. W takim orzeczeniu mogą zostać zasądzone dodatkowo koszty sądowe czy koszty zastępstwa procesowego. Poszczególne należności mogą mieć różne terminy wymagalności.
Problem wynika więc najczęściej z tego, że osoba składająca wniosek o upadłość nie posiada kompletu dokumentów pozwalających samodzielnie ustalić wszystkie daty.
Jeżeli klient zgłasza się do naszej kancelarii, przejmujemy ciężar związany ze zgromadzeniem oraz zweryfikowaniem dokumentacji. Trzeba jednak pamiętać, że czasami nie da się dotrzeć do wszystkich dokumentów. Wówczas może być konieczne przyjęcie terminu wynikającego z najlepszej wiedzy dłużnika i dostępnych informacji.
Niewskazanie terminów wymagalności poszczególnych zobowiązań może skutkować wezwaniem do uzupełnienia braków formalnych. Dopiero niewykonanie takiego wezwania może doprowadzić do zwrotu wniosku.
Bez wątpienia jest to jeden z trudniejszych elementów formularza dla osób, które nie korzystają z pomocy profesjonalnego pełnomocnika.
Łukasz: Kolejne nieścisłości pojawiają się w rubryce dotyczącej informacji o przychodach osiągniętych w okresie sześciu miesięcy przed dniem złożenia wniosku. Tutaj tych niedopatrzeń jest naprawdę sporo.
Panie Mecenasie, jakie błędy są popełniane najczęściej?
Konrad: Pomimo że rubryka zawiera kilka stosunkowo prostych pól do uzupełnienia, w praktyce może generować sporo trudności.
Po pierwsze, wskazujemy przychody osiągnięte w okresie sześciu miesięcy przed złożeniem wniosku. Podkreślam: sześciu miesięcy, a nie tylko ostatniego miesiąca.
W praktyce bardzo często spotykamy się z sytuacją, w której dłużnik podaje wyłącznie wysokość wynagrodzenia za pracę otrzymanego w ostatnim miesiącu. To nie jest wystarczające.
Kolejna kwestia dotyczy tytułu uzyskania przychodu. Warto dokładnie wskazać, z czego wynikał dany przychód – czy było to wynagrodzenie z umowy o pracę, emerytura, renta, świadczenie socjalne, świadczenie 800+ czy na przykład środki otrzymywane od członków rodziny. Możliwości może być wiele, a we wnioskach informacje te bywają przedstawiane zbyt ogólnie.
Jeżeli dłużnik jest zatrudniony na podstawie umowy o pracę, poza podaniem informacji o wynagrodzeniu warto również załączyć dokument potwierdzający zatrudnienie. Po ogłoszeniu upadłości syndyk będzie bowiem podejmował odpowiednie czynności związane z wynagrodzeniem dłużnika.
Pamiętajmy więc, żeby rubryka dotycząca przychodów nie była jedynym miejscem, w którym wskazujemy źródło utrzymania. Informacje podane we wniosku powinny znajdować potwierdzenie w załączonej dokumentacji.
Powinniśmy również zaznaczyć, czy wskazywana kwota jest kwotą brutto, czy netto. To również ma znaczenie, a w praktyce często jest pomijane.
Przychody mogą mieć różny charakter. Jeżeli osiągamy dochody z prac dorywczych, otrzymujemy świadczenia o nieregularnym charakterze albo dodatkowe środki od członków rodziny, taka informacja również powinna znaleźć się we wniosku.
Podobnie, jeśli w analizowanym okresie otrzymaliśmy na przykład zwrot podatku z urzędu skarbowego, taką informację również warto wykazać.
Łukasz: Przejdźmy teraz do bardzo istotnego elementu wniosku o ogłoszenie upadłości, czyli oświadczeń. Jakie oświadczenie ma tutaj kluczowe znaczenie?
Konrad: Kluczowe jest oświadczenie o prawdziwości danych wskazanych we wniosku.
Dłużnik potwierdza w ten sposób, że informacje wskazane zarówno w formularzu, jak i w treści uzasadnienia są zgodne z prawdą oraz odpowiadają rzeczywistemu stanowi rzeczy. Oświadcza więc, że niczego świadomie nie zataił ani nie przeinaczył i podał informacje zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą.
Trzeba pamiętać, że podanie nieprawdziwych danych może wiązać się również z odpowiedzialnością karną. Sankcja może obejmować nawet karę pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
Dlatego do procesu gromadzenia informacji i późniejszego umieszczania ich we wniosku należy podejść bardzo poważnie.
Łukasz: Kolejna nieścisłość, która pojawia się we wnioskach o upadłość, dotyczy podpisu.
Jak najłatwiej uniknąć tego błędu, szczególnie jeżeli składamy wniosek elektronicznie?
Konrad: Ten problem rzeczywiście częściej pojawia się przy składaniu wniosku za pośrednictwem Krajowego Rejestru Zadłużonych, czyli w formie elektronicznej.
W przypadku wniosków papierowych jest to prostsze – należy złożyć podpis w odpowiedniej rubryce. W przypadku wniosku składanego za pośrednictwem KRZ trzeba pamiętać o jego prawidłowym podpisaniu elektronicznym.
Można wykorzystać dostępne metody elektronicznego potwierdzania tożsamości, między innymi profil zaufany, odpowiednią funkcjonalność mObywatela, e-dowód albo kwalifikowany podpis elektroniczny.
Podpis składamy na końcowym etapie, kiedy wszystkie rubryki formularza zostały już uzupełnione, a wymagane dokumenty załączone.
W systemie powinniśmy zweryfikować, czy wniosek został prawidłowo podpisany. Dopiero wtedy należy wysłać go do sądu.
Jeżeli zorientujemy się, że wniosek został przekazany bez wymaganego podpisu, istnieje możliwość podjęcia odpowiednich czynności w celu uzupełnienia tego braku. Nie należy jednak tego lekceważyć, ponieważ podpis jest jednym z podstawowych wymogów formalnych wniosku.
Łukasz: Został nam jeszcze jeden punkt, czyli niewniesienie opłaty sądowej. Gdzie należy ją wnieść i jak najprościej uniknąć tego błędu formalnego?
Konrad: Opłata od wniosku wynosi 30 złotych.
Najprościej dokonać przelewu na właściwy rachunek sądu albo skorzystać z możliwości dokonania płatności podczas składania wniosku w formie elektronicznej.
Brak opłaty jest brakiem fiskalnym. Jeżeli nie zostanie ona uiszczona prawidłowo, sąd – podobnie jak w przypadku innych braków – wezwie nas do jej wniesienia. Jeżeli nie wykonamy wezwania w terminie, wniosek może zostać zwrócony.
Istnieją również inne możliwości dokonania płatności, w zależności od rozwiązań dostępnych w konkretnym sądzie. Najważniejsze jest to, aby przed wysłaniem wniosku upewnić się, że wymagana opłata została prawidłowo wniesiona.
Łukasz: To już wszystkie błędy, które chcieliśmy omówić w dzisiejszym odcinku. Zachęcamy do subskrypcji kanału, żeby nie przegapić kolejnych materiałów.
Panie Mecenasie, bardzo dziękuję za rozmowę.
Konrad: Dziękuję, Łukasz.
Na zakończenie dodałbym jeszcze jedną rzecz. Przygotowanie wniosku powinno rozpocząć się od dokładnego zapoznania się z dokumentami oraz wymogami przewidzianymi w przepisach prawa upadłościowego. Znajdziemy tam regulację wskazującą wprost, jakie informacje powinny znaleźć się we wniosku.
Jeżeli dodatkowo będziemy pamiętać o najczęściej popełnianych błędach, o których dzisiaj rozmawialiśmy, szanse na przygotowanie kompletnego i prawidłowego wniosku zdecydowanie rosną.
Każde wezwanie sądu do uzupełnienia braków wydłuża czas rozpoznawania sprawy. W konsekwencji postępowanie, które mogłoby przebiec stosunkowo sprawnie, może wydłużyć się o kolejne miesiące.
Jeżeli potrzebują Państwo wsparcia w przygotowaniu wniosku, sporządzeniu uzasadnienia lub zgromadzeniu odpowiedniej dokumentacji, zapraszamy do kancelarii Wyzerowani.pl.
Możemy pomóc przejść przez cały proces, a także reprezentować Państwa w toku postępowania i pomóc w przygotowaniu odpowiedniej strategii, której celem będzie uzyskanie warunków oddłużenia adekwatnych do Państwa sytuacji finansowej.
Tyle z mojej strony. Dziękuję.
Łukasz: Dziękuję bardzo i do zobaczenia.

Author: Konrad Siekierda
Date: 08/10/2026
#016: Jak napisać uzasadnienie wniosku o upadłość konsumencką?
Uzasadnienie wniosku o ogłoszenie upadłości to nie miejsce na kilka ogólnych zdań o tym, że masz długi i nie jesteś w stanie ich spłacić. To właśnie tutaj powinieneś wyjaśnić, jak doszło do Twojej niewypłacalności, jakie decyzje i wydarzenia miały na nią wpływ oraz dlaczego obecnie nie jesteś w stanie regulować swoich zobowiązań.
O szczegółach tego, w jaki sposób napisać dobre uzasadnianie porozmawiamy w nowym odcinku Akademii Oddłużania. Wyjaśnimy, na czym powinniśmy się opierać i czego unikać, a także przedstawimy perspektywę syndyka na częste błędy pojawiające się we wniosku o ogłoszenie upadłości.
Z odcinka dowiesz się:
- Od czego zacząć pisanie uzasadnienia wniosku o upadłość
- Które długi warto szczegółowo opisać
- Dlaczego warto opisać próby porozumienia z wierzycielami
- Jak pisać o własnych błędach finansowych i trudnej sytuacji życiowej .
- Jakich błędów unikać w uzasadnieniu
W odcinku wyjaśniamy również, co w praktyce oznacza niewypłacalność oraz poruszamy temat wykorzystania sztucznej inteligencji przy przygotowywaniu wniosku o upadłość.
Jeżeli masz problemy ze spłatą zadłużenia i rozważasz upadłość konsumencką, porozumienie z wierzycielami albo inne rozwiązanie pozwalające uporządkować długi, skontaktuj się z nami na kontakt@wyzerowani.pl.
Subskrybuj kanał Wyzerowani.pl, aby nie przegapić kolejnych odcinków.
Zapis rozmowy
Łukasz: Dzień dobry, nazywam się Łukasz Hamara, a wy słuchacie „Akademii Oddłużania”, czyli podcastu dla osób walczących z długami.
Dzisiaj moim gościem jest Konrad Siekierda, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny, który na co dzień pomaga klientom przejść przez postępowanie upadłościowe.
W tym odcinku zajmiemy się jednym z najważniejszych elementów wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, czyli jego uzasadnieniem. Wyjaśnimy, jak je przygotować, jakie informacje powinny się w nim znaleźć i na co szczególnie zwrócić uwagę, żeby było spójne, konkretne i rzeczywiście pomagało w przedstawieniu swojej sytuacji.
Panie Mecenasie, pierwsze pytanie: czy sztuczna inteligencja może być pomocna przy przygotowywaniu uzasadnienia wniosku o ogłoszenie upadłości?
Konrad: Tak, sztuczna inteligencja może być przydatna przy sporządzaniu uzasadnienia wniosku o upadłość. W szczególności mam tutaj na myśli weryfikację dokumentów, które stanowią podstawę do jego przygotowania.
Odpowiednio wykorzystany model językowy może znacznie skrócić czas potrzebny na analizę dokumentów. Dobrze przygotowane prompty pozwolą nam na przykład ustalić listę wierzycieli i wysokość zadłużenia, zweryfikować kwoty oraz terminy płatności czy przeanalizować przebieg postępowań egzekucyjnych.
Możemy więc wykorzystywać sztuczną inteligencję, ale wszystko, co otrzymamy od konkretnego modelu, trzeba później zweryfikować. Musimy sprawdzić, czy przedstawione dane rzeczywiście mają oparcie w dokumentach i faktach.
Nie opierałbym się również wyłącznie na rezultatach pracy sztucznej inteligencji. Uzasadnienie powinno zawierać część autorską. Najpierw przygotowałbym przynajmniej projekt lub konspekt uzasadnienia, a dopiero później posiłkował się AI przy dalszej pracy nad tekstem.
Łukasz: Czyli jak zwykle ze sztuczną inteligencją trzeba uważać. Skoro ten temat mamy już za sobą, to od czego w ogóle zacząć pisanie uzasadnienia?
Konrad: Zacząłbym od ustalenia głównych przyczyn niewypłacalności. Może być ich kilka, natomiast warto skoncentrować się na tych najważniejszych.
Jeżeli nasze długi są związane głównie z prowadzeniem działalności gospodarczej, opisujemy okoliczności związane z niepowodzeniem tej działalności oraz ich wpływ na aktualne zadłużenie.
Podobnie będzie w sytuacji, gdy zadłużenie wynika z problemów zdrowotnych i wysokich kosztów leczenia, rozwodu czy utraty zatrudnienia.
Wszystkie okoliczności, które miały istotny wpływ na naszą sytuację finansową, warto odpowiednio uporządkować. Chodzi o to, aby osoba czytająca uzasadnienie mogła szybko ustalić, jakie zdarzenia doprowadziły do problemów finansowych i w jaki sposób wpłynęły na sytuację dłużnika.
Od tego, w mojej ocenie, należy zacząć przygotowywanie uzasadnienia.
Łukasz: Czy trzeba osobno wyjaśniać każdy kredyt i każdy dług oraz wskazywać, w jakim celu został zaciągnięty? Jak wygląda to w praktyce?
Konrad: Nie ma takiej potrzeby. Przynajmniej tak wynika z mojego dotychczasowego doświadczenia. Większe znaczenie mają kluczowe zobowiązania, czyli przede wszystkim te o największej wartości.
Jeżeli mamy przykładowo dziesięć zobowiązań, skupiłbym się na trzech lub czterech najistotniejszych. Wskazałbym, jaka była pierwotna kwota zadłużenia, na co zostały przeznaczone pieniądze i jaka część zobowiązania została spłacona.
Warto również osadzić wszystko w czasie, czyli wskazać, kiedy konkretna pożyczka lub kredyt zostały zaciągnięte.
Nie ma więc potrzeby szczegółowego opisywania każdego zobowiązania z osobna. Wystarczy rzetelnie przedstawić kilka najważniejszych długów.
Na potwierdzenie twierdzeń zawartych w uzasadnieniu możemy również powołać odpowiednie dokumenty załączone do wniosku, na przykład umowy, wezwania do zapłaty, pisma z postępowań sądowych czy dokumenty otrzymane od komornika.
Łukasz: A czy warto w uzasadnieniu opisywać wcześniejsze próby restrukturyzacji zadłużenia?
Konrad: W mojej ocenie jak najbardziej. Jeżeli podejmowaliśmy próby polubownych rozmów z wierzycielami, warto o nich napisać.
Może to być na przykład wysłanie propozycji spłaty zadłużenia poprzez rozłożenie go na raty, złożenie do banku wniosku o restrukturyzację zadłużenia czy prowadzenie innych rozmów zmierzających do ustalenia zasad spłaty dostosowanych do aktualnych możliwości finansowych dłużnika.
To, że rozmowy ostatecznie nie zakończyły się porozumieniem albo wierzyciel nie zgodził się na przedstawioną propozycję, ma tutaj mniejsze znaczenie.
Istotne jest wykazanie, że dłużnik nie pozostawał bierny. Podejmował działania zmierzające do spłaty zobowiązań i próbował polubownie porozumieć się z wierzycielami na zasadach, które były dla niego realne.
Dlatego takie okoliczności zdecydowanie warto opisać we wniosku o ogłoszenie upadłości.
Łukasz: Przepisy prawa upadłościowego mówią, że upadłość ogłasza się w stosunku do dłużnika, który jest niewypłacalny. Co właściwie oznacza, że ktoś jest niewypłacalny?
Konrad: Żeby ogłosić upadłość, trzeba być osobą niewypłacalną. W uproszczeniu oznacza to utratę zdolności do regulowania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych.
Taka niewypłacalność powinna mieć charakter trwały, a nie wyłącznie przejściowy. Jeżeli mamy długi, nie jesteśmy w stanie regulować ich w terminie i jednocześnie nie mamy realnej perspektywy, że w najbliższym czasie sytuacja się poprawi, możemy mówić o niewypłacalności.
Jeżeli wiemy, że nasze zadłużenie będzie się tylko powiększać i nie mamy perspektyw na jego spłatę, możemy rozważać złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości.
W przypadku upadłości konsumenckiej trzeba pamiętać również o tym, że z tego trybu korzysta osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej. Przedsiębiorca nie może oddłużyć się w ramach upadłości konsumenckiej, dopóki posiada status przedsiębiorcy.
Łukasz: Czy w uzasadnieniu należy opisywać swoje źródła dochodu, informacje osobiste, historię zatrudnienia albo doświadczenie zawodowe?
Konrad: Elementem uzasadnienia powinno być krótkie przedstawienie aktualnej sytuacji osobistej. Możemy wskazać, gdzie pracujemy, jaki jest nasz stan cywilny czy czy mamy kogoś na utrzymaniu.
Jeżeli chodzi natomiast o konkretne wartości dotyczące wysokości dochodów i kosztów utrzymania, formularz wniosku o ogłoszenie upadłości przewiduje odpowiednie rubryki na te informacje. Nie ma potrzeby ponownego przepisywania ich w uzasadnieniu.
W uzasadnieniu warto rozwinąć przede wszystkim informacje, których nie możemy w pełni przedstawić w formularzu – dotyczące wykształcenia, doświadczenia zawodowego oraz aktualnej sytuacji mieszkaniowej, rodzinnej czy zawodowej.
Łukasz: Jeżeli potrzebujesz pomocy przy sporządzeniu uzasadnienia wniosku o ogłoszenie upadłości, napisz do nas na adres kontakt@wyzerowani.pl.
Wracając do tematu – dlaczego we wniosku o ogłoszenie upadłości powinno się opisywać swoją sytuację zdrowotną? Jakie może to mieć znaczenie dla dalszego postępowania?
Konrad: Sytuacja zdrowotna może mieć znaczenie przede wszystkim w kontekście przyczyn niewypłacalności.
Jeżeli na skutek choroby utraciliśmy płynność finansową, warto tę okoliczność opisać. Może się na przykład okazać, że koszty leczenia były na tyle wysokie, że konieczne było zadłużenie się w celu sfinansowania operacji, zabiegu czy późniejszej rehabilitacji.
Choroba może więc stanowić jedną z głównych przyczyn niewypłacalności.
Stan zdrowia może mieć również znaczenie na późniejszym etapie postępowania, przy ustalaniu planu spłaty wierzycieli. Czasami sytuacja zdrowotna osoby zadłużonej uniemożliwia jej wykonywanie pracy, a otrzymywane świadczenia wystarczają przede wszystkim na pokrycie podstawowych kosztów utrzymania. Może to mieć wpływ na sposób zakończenia postępowania i decyzję sądu dotyczącą oddłużenia.
Opis sytuacji zdrowotnej powinien być również poparty dokumentami. Mam tutaj na myśli przede wszystkim karty informacyjne z leczenia szpitalnego, zaświadczenia od lekarzy, wyniki badań diagnostycznych, recepty czy dokumentację dotyczącą niepełnosprawności.
Chodzi o dokumenty potwierdzające, że sytuacja zdrowotna rzeczywiście jest trudna i na przykład ogranicza możliwość wykonywania pracy w pełnym zakresie.
Łukasz: Czy opisując przyczyny niewypłacalności, swoje wykształcenie czy sytuację zdrowotną, musimy powoływać się wprost na przepisy prawa upadłościowego, orzeczenia sądów albo poglądy doktryny?
Konrad: Absolutnie nie ma takiej konieczności. Przepisy nie nakładają obowiązku powoływania się w uzasadnieniu wniosku na konkretne regulacje prawne, orzecznictwo czy poglądy komentatorów.
Takie rozważania mają tutaj zdecydowanie mniejsze znaczenie. Sąd i później syndyk będą przede wszystkim zainteresowani opisem stanu faktycznego oraz sytuacji osobistej osoby zadłużonej.
Na etapie rozpoznawania wniosku kluczowe jest przede wszystkim ustalenie, czy dłużnik jest niewypłacalny i czy jest osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej. Znaczenie mają również kwestie związane z jurysdykcją, w tym miejsce zwykłego pobytu dłużnika.
Rozbudowane uzasadnienie prawne ma natomiast znacznie mniejsze znaczenie.
Łukasz: To teraz pytanie trochę kontrowersyjne, ale myślę, że bardzo ważne dla naszych słuchaczy. Jak pisać o własnych błędach i nietrafionych decyzjach finansowych, żeby rzetelnie przedstawić swoją sytuację, ale jednocześnie nie pogorszyć jej na późniejszym etapie postępowania upadłościowego?
Konrad: Przede wszystkim zgodnie z prawdą i zgodnie z dokumentami. Treść uzasadnienia powinna odzwierciedlać faktyczny przebieg wydarzeń.
Przed rozpoczęciem pisania warto więc odtworzyć całą historię powstania zadłużenia. Sprawdzić, kiedy zaciągaliśmy poszczególne kredyty, na co przeznaczaliśmy pieniądze, jakie były motywy zaciągania zobowiązań i dlaczego w danych okolicznościach podejmowaliśmy określone decyzje.
Warto również przedstawić kontekst decyzyjny – wskazać, jaka była w tamtym czasie sytuacja finansowa, rodzinna czy mieszkaniowa i dlaczego właśnie w taki sposób się zachowaliśmy.
Pierwsza zasada brzmi więc: piszemy zgodnie z prawdą i dokumentami.
Druga – piszemy zwięźle i konkretnie. Skupiamy się na kwotach, datach i faktach. Wszystkie elementy, które nie mają znaczenia dla sprawy, możemy pominąć.
Nie ma potrzeby zamieszczania ocen moralnych dotyczących poszczególnych wierzycieli ani bardzo rozbudowanych opisów emocji towarzyszących dłużnikowi. Rozumiem, że są to trudne sytuacje, które wywołują stres i wiele innych emocji, ale z punktu widzenia postępowania najważniejsze są konkretne fakty.
Trzecia zasada to chronologia. Jeżeli piszemy o zadłużeniu, warto rozpocząć od najwcześniejszych istotnych zobowiązań i kolejno przedstawiać dalsze wydarzenia, koncentrując się przede wszystkim na najważniejszych długach.
Takie uporządkowanie znacząco ułatwia sądowi i syndykowi poznanie przyczyn niewypłacalności.
Łukasz: Wiemy już, że nie warto emocjonalnie pisać o wierzycielach. A gdyby miał Pan wymienić jeszcze jedną lub dwie rzeczy, których należy unikać w takim uzasadnieniu?
Konrad: Przede wszystkim unikałbym tak zwanego wodolejstwa. Piszemy konkretnie i zwięźle. Nie dodajemy pustych zdań ani wypełniaczy, które niczego istotnego nie wnoszą.
Po drugie, unikałbym wszelkiego rodzaju niepopartych dowodami ocen i oskarżeń kierowanych wobec wierzycieli, sądów, komorników czy urzędów. Jeżeli nie mamy dokumentów potwierdzających określone okoliczności, są to wyłącznie nasze przypuszczenia i nie powinny znaleźć się w uzasadnieniu.
Nie można jednak pójść również w drugą skrajność i napisać uzasadnienia, które będzie zbyt krótkie i lakoniczne, a jego treść mogłaby równie dobrze pasować do każdej innej osoby.
Celem uzasadnienia jest przede wszystkim przedstawienie, jak doszło do niewypłacalności i jakie okoliczności były w tym procesie najważniejsze. Po przeczytaniu wniosku osoba, która się z nim zapoznaje, powinna bez problemu potrafić wskazać przyczyny niewypłacalności oraz zrozumieć ich przebieg.
Łukasz: Ze względu na Pana doświadczenie zarówno jako syndyka, jak i pełnomocnika w takich postępowaniach, chciałbym zapytać, na co przede wszystkim zwraca Pan uwagę, czytając uzasadnienie wniosku o ogłoszenie upadłości? Co najczęściej wzbudza Pana wątpliwości?
Konrad: Najbardziej interesują mnie oczywiście przyczyny niewypłacalności. Chcę ustalić, jakie zdarzenia doprowadziły osobę wnioskującą o ogłoszenie upadłości do sytuacji, w której aktualnie się znajduje.
To jest kluczowe nie tylko dla mnie, ale również dla innych syndyków i dla sądu.
Jeżeli widzę uzasadnienie, które jest bardzo lakoniczne, niekonkretne i niepoparte dokumentami, w którym brakuje dat, kwot, informacji o przeznaczeniu środków oraz kontekstu podejmowanych decyzji, jego praktyczna wartość jest bardzo niewielka.
Wszystkie te okoliczności syndyk będzie musiał później ustalać samodzielnie. Po pierwsze, analizując dokumenty załączone do wniosku. Po drugie, rozmawiając z dłużnikiem. Po trzecie, weryfikując dokumenty przedstawiane przez wierzycieli w zgłoszeniach wierzytelności oraz pozyskując informacje dotyczące dłużnika i jego majątku z odpowiednich instytucji.
Trzeba więc pamiętać, że uzasadnienie wniosku ma również praktyczną wartość dla syndyka już po ogłoszeniu upadłości.
Jedną z pierwszych czynności wykonywanych przeze mnie po przydzieleniu sprawy jest właśnie zapoznanie się z treścią wniosku o ogłoszenie upadłości, jego uzasadnieniem oraz załączonymi dokumentami.
Dlatego warto spojrzeć na uzasadnienie także z tej perspektywy.
Łukasz: A na zakończenie – jakiś przykład najgorszego uzasadnienia, z którym się Pan zetknął?
Konrad: Pamiętam uzasadnienie, które sprowadzało się właściwie do kilku zdań. Dłużnik wskazał jedynie, że jego długi powstały w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej, a główne zadłużenie miał wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Do wniosku został jeszcze załączony raport z bazy informacji gospodarczej i właściwie na tym wszystko się kończyło.
Sąd uwzględnił ten wniosek, upadłość została ogłoszona, a ja zostałem wyznaczony syndykiem. Z mojego punktu widzenia uzasadnienie było jednak praktycznie bezużyteczne.
Wszystkie okoliczności, o których wcześniej wspominałem, musiałem ustalać właściwie od początku. Co więcej, po rozmowie z samym dłużnikiem okazało się, że rzeczywiste przyczyny jego niewypłacalności były nieco inne niż te przedstawione we wniosku.
To dobry przykład uzasadnienia przygotowanego zbyt lakonicznie, bez wcześniejszej pracy nad zgromadzeniem dokumentów oraz bez przeanalizowania procesu decyzyjnego, który doprowadził do niewypłacalności.
Dłużnik nie wykonał więc podstawowej pracy na etapie przygotowania wniosku, a ciężar ustalenia przyczyn niewypłacalności został w dużej części przeniesiony na syndyka, a następnie na sąd.
Wpływa to oczywiście również na dynamikę postępowania, ponieważ trzeba ponownie ustalać wszystkie okoliczności, weryfikować, kto jest wierzycielem, i wyjaśniać kolejne kwestie bezpośrednio z dłużnikiem.
Łukasz: Jasne. To wszystko na dziś w „Akademii Oddłużania”. Bardzo Panu dziękuję, Panie Mecenasie.
Konrad: Dziękuję, Łukasz.
Łukasz: Zachęcamy do subskrypcji kanału wraz z włączeniem powiadomień i do zobaczenia w kolejnym odcinku.

Author: Konrad Siekierda
Date: 28/09/2026
#015: O czym warto wiedzieć składając wniosek o upadłość, jako dawny przedsiębiorca?
Czas czytania: 21 minut
Prowadziłeś firmę, działalność została już zamknięta, ale pozostały po niej długi wobec ZUS, urzędu skarbowego, banków, leasingodawców albo kontrahentów? W takiej sytuacji jednym z rozwiązań, które warto przeanalizować, może być upadłość konsumencka byłego przedsiębiorcy.
Samo zamknięcie firmy nie powoduje jednak, że wcześniejsze zobowiązania znikają. Trzeba również wiedzieć, kiedy były przedsiębiorca może skorzystać z upadłości konsumenckiej, co stanie się z majątkiem pozostałym po działalności i jakie znaczenie może mieć niezłożenie w przeszłości wniosku o upadłość przedsiębiorcy.
Z odcinka dowiesz się:
- w jakim czasie po zamknięciu firmy można złożyć wniosek o upadłość konsumencką i dlaczego samo zawieszenie działalności gospodarczej może nie wystarczyć,
- co dzieje się z długami wobec ZUS i urzędu skarbowego oraz czy zobowiązania powstałe podczas prowadzenia firmy mogą zostać objęte oddłużeniem,
- jak ustalić dane wszystkich wierzycieli po zakończeniu działalności,
- co stanie się z samochodem, nieruchomościami lub leasingowanym pojazdem po ogłoszeniu upadłości oraz które składniki majątku mogą zostać przejęte i sprzedane przez syndyka,
- jak wcześniejsze prowadzenie firmy może wpłynąć na plan spłaty wierzycieli, jego długość i ocenę okoliczności, które doprowadziły do zadłużenia.
Więcej na temat upadłości konsumenckiej byłego przedsiębiorcy pisaliśmy w artykule dostępnym tutaj.
Zapis rozmowy
Łukasz: Dzień dobry, z tej strony Łukasz Hamara. Dziś rozmawiamy z Konradem Siekierdą, radcą prawnym i doradcą restrukturyzacyjnym, który na co dzień przeprowadza klientów przez temat upadłości konsumenckiej.
Ostatni odcinek podcastu ukazał się w 2021 roku. Panie Mecenasie, skąd ta przerwa?
Konrad: Przerwa była związana przede wszystkim z tym, co działo się w moim życiu zawodowym. Pojawiło się bardzo dużo spraw związanych z upadłością konsumencką, zastępstwem w postępowaniach upadłościowych i restrukturyzacyjnych, a także z bieżącą obsługą prawną przedsiębiorców.
Ostatecznie zabrakło czasu na nagrywanie podcastu. Bardzo się jednak cieszę, że udało nam się ponownie rozpocząć ten projekt i będziemy mogli dzielić się wiedzą oraz doświadczeniem, które zdobyłem na przestrzeni ostatnich pięciu lat.
Występowałem zarówno w roli syndyka, jak i pełnomocnika wierzycieli czy dłużników. Jestem więc znacznie bogatszy o praktyczne doświadczenia i myślę, że wiedza, którą będę miał okazję przekazywać, będzie miała bardzo praktyczny charakter dla naszych słuchaczy.
Łukasz: Właśnie o to chciałem dopytać. Co zmieniło się przez te pięć lat, jeżeli chodzi o obecne podejście do podcastu? Czy nadal będzie on koncentrował się na upadłości konsumenckiej, czy pojawią się również inne tematy?
Konrad: Akademia Oddłużania od początku była projektem poświęconym przede wszystkim upadłości konsumenckiej i moim doświadczeniom jako pełnomocnika dłużników oraz wierzycieli, ale również jako osoby pełniącej w niektórych postępowaniach funkcję syndyka czy tymczasowego nadzorcy sądowego.
Chciałbym zachować ten główny kierunek i nadal mówić przede wszystkim o upadłości. Jednocześnie będziemy poruszać tematy związane z negocjacjami z wierzycielami oraz pokazywać postępowania upadłościowe nie tylko z perspektywy dłużnika, lecz także wierzyciela i innych uczestników postępowania.
Możemy na przykład opowiedzieć o sytuacji osoby zainteresowanej zakupem składników majątku w ramach postępowania upadłościowego – mieszkania, domu, pojazdu czy nawet linii produkcyjnej.
Będziemy więc sięgać również po zagadnienia powiązane z zadłużeniem i upadłością, ale przedstawiane z różnych perspektyw.
Łukasz: Nawiązując do upadłości konsumenckiej – przez ostatnie pięć lat zdobył Pan dużo dodatkowego doświadczenia. Co jest charakterystycznego dla postępowań dotyczących byłych przedsiębiorców? Co najczęściej się w nich pojawia?
Konrad: Jeżeli chodzi o wnioski o upadłość dawnych przedsiębiorców, charakterystyczne są przede wszystkim długi nierozerwalnie związane z prowadzeniem działalności gospodarczej, a w praktyce z niepowodzeniem określonych projektów biznesowych.
Niemal w każdym takim wniosku znajdziemy informację, że główną przyczyną niewypłacalności osoby, która obecnie nie prowadzi już działalności gospodarczej, są zobowiązania związane z wcześniejszym biznesem.
Najczęściej są to długi wobec urzędu skarbowego z tytułu zaległych podatków, zobowiązania wobec ZUS z tytułu niezapłaconych składek oraz należności pozostałych kontrahentów.
Jeżeli mamy na przykład firmę budowlaną, mogą pojawić się niezapłacone faktury za materiały albo usługi podwykonawców.
To schemat, który bardzo często pojawia się we wnioskach dawnych przedsiębiorców. Przyczyny niewypłacalności powinny zostać opisane krótko i konkretnie, najlepiej z podaniem dat, kwot oraz dokumentów potwierdzających przedstawiane okoliczności.
Łukasz: Jeżeli dłużnik zamknął firmę, jak może sprawdzić, kto obecnie jest jego wierzycielem? Zwłaszcza jeśli zobowiązań było dużo, a część z nich mogła się zmienić już po zakończeniu działalności?
Konrad: To jedno z pytań, które bardzo często pojawia się w rozmowach z byłymi przedsiębiorcami. Dotyczy to szczególnie osób, które prowadziły działalność kilka czy nawet kilkanaście lat temu i nie zachowały pełnej dokumentacji dotyczącej zadłużenia.
Dokumenty często były przechowywane wyłącznie w formie papierowej, a po latach okazuje się, że część z nich zaginęła. Wtedy rzeczywiście pojawia się problem z ustaleniem aktualnego kręgu wierzycieli.
Na pewno warto posiłkować się raportem BIK. Trzeba jednak pamiętać, że taki raport nie obejmie wszystkich zobowiązań. Znajdziemy tam przede wszystkim informacje dotyczące zobowiązań wobec instytucji finansowych, np. banków czy firm pożyczkowych.
Warto również wystąpić o odpowiednie zaświadczenia do ZUS oraz urzędu skarbowego i zweryfikować, czy nie pozostały tam zaległości związane z wcześniej prowadzoną działalnością gospodarczą.
Można także sprawdzić e-Sąd i zweryfikować, czy nie zostały przeciwko nam wydane nakazy zapłaty.
Jeżeli prowadzone są postępowania komornicze, należy skontaktować się z komornikiem i poprosić o informację, na rzecz jakiego wierzyciela prowadzona jest egzekucja, na podstawie jakiego tytułu wykonawczego oraz z czego wynika dochodzona wierzytelność.
Źródeł informacji może być więc co najmniej kilka. Nigdy nie mamy stuprocentowej pewności, że udało się ustalić wszystkich wierzycieli, ale w razie potrzeby powinniśmy być w stanie wykazać przed sądem, że podjęliśmy realne działania zmierzające do ustalenia ich aktualnego kręgu.
Łukasz: Załóżmy, że były przedsiębiorca zebrał już wszystkie informacje. Kiedy może złożyć wniosek o upadłość na zasadach konsumenckich? Czy wystarczy zawieszenie działalności gospodarczej?
Konrad: Nie. Jeżeli chcemy złożyć wniosek o upadłość konsumencką, musimy posiadać status osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej.
Jeżeli jednoosobowa działalność gospodarcza jest nadal wpisana do CEIDG, a jej status wskazuje jedynie na zawieszenie, wymóg ten nie jest spełniony.
Mimo że przedsiębiorca faktycznie nie prowadzi bieżącej działalności operacyjnej, nadal pozostaje wpisany do ewidencji jako przedsiębiorca. Sąd może to zweryfikować.
Jeżeli chcemy więc wnioskować o upadłość konsumencką, działalność powinna zostać wykreślona z CEIDG. Samo zawieszenie nie wystarczy.
Wykreślenie działalności wymaga złożenia stosunkowo prostego i bezpłatnego wniosku. W praktyce można przeprowadzić tę czynność bardzo szybko.
Jednocześnie trzeba pamiętać o innej kwestii. Niewypłacalny przedsiębiorca jest zobowiązany, zgodnie z przepisami Prawa upadłościowego, do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości jako przedsiębiorca.
Jeżeli niewypłacalność jest związana z prowadzonym biznesem, w pierwszej kolejności taki przedsiębiorca powinien wnioskować o upadłość w trybie przewidzianym dla przedsiębiorców.
Dotyczy to również sytuacji, w której przedsiębiorca przewiduje, że wniosek może zostać oddalony z powodu braku majątku pozwalającego na pokrycie kosztów postępowania, czyli tzw. ubóstwa masy upadłości. Sama wiedza, że wniosek może zostać oddalony, nie zwalnia przedsiębiorcy z istniejącego obowiązku.
Łukasz: Wróćmy do zobowiązań. Najważniejszą kwestią z perspektywy osoby rozważającej upadłość konsumencką jest oczywiście oddłużenie. Co z typowymi zobowiązaniami publicznoprawnymi, czyli zaległościami wobec urzędu skarbowego albo ZUS? Czy były przedsiębiorca może się ich pozbyć w ramach upadłości konsumenckiej?
Konrad: Zobowiązania podatkowe – na przykład wynikające z podatku dochodowego, podatku VAT czy innych podatków – są objęte postępowaniem upadłościowym.
W wyniku przeprowadzonego postępowania mogą więc zostać częściowo albo nawet całkowicie umorzone, w zależności od tego, w jaki sposób konkretne postępowanie się zakończy.
Podobnie wygląda sytuacja ze składkami na ubezpieczenia społeczne oraz innymi należnościami wpłacanymi do ZUS, w tym składką zdrowotną. One również są objęte postępowaniem upadłościowym.
Możliwe jest więc zmniejszenie wysokości zadłużenia podlegającego spłacie, a w określonych przypadkach jego umorzenie.
Wszystko zależy od sytuacji osoby zadłużonej na końcowym etapie postępowania, czyli przy ustalaniu planu spłaty wierzycieli. To wtedy sąd rozstrzyga, czy w konkretnej sprawie powinien zostać ustalony plan spłaty, czy zachodzą podstawy do umorzenia zobowiązań bez ustalania takiego planu.
Łukasz: Co właściwie dzieje się po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej? Załóżmy, że po działalności został samochód albo inny majątek. Co zrobi z nim syndyk?
Konrad: Obowiązuje ogólna zasada, zgodnie z którą majątek dłużnika wchodzi do masy upadłości i podlega likwidacji przez syndyka, oczywiście z uwzględnieniem ustawowych wyłączeń.
Jeżeli więc po działalności gospodarczej pozostały określone aktywa, na przykład samochód, który wcześniej był leasingowany, następnie został wykupiony i jest już wykorzystywany prywatnie, może on wejść do masy upadłości.
Podobnie może być z surowcami, towarami, sprzętem elektronicznym, laptopami, telefonami czy innymi składnikami majątku, które wcześniej były wykorzystywane w działalności gospodarczej.
Syndyk ustala ich wartość, następnie przeprowadza sprzedaż, a uzyskane środki – po uwzględnieniu kosztów postępowania – służą zaspokojeniu wierzycieli.
Oczywiście część majątku osoby zadłużonej może nie podlegać likwidacji z uwagi na ustawowe wyłączenia. W większości przypadków majątek pozostały po działalności będzie jednak podlegał sprzedaży przez syndyka.
Łukasz: A co z leasingiem? Co stanie się z umową leasingu, która nadal trwa w chwili ogłoszenia upadłości? Czy syndyk będzie ją kontynuował, czy od niej odstąpi?
Konrad: Kwestię umów leasingu istniejących w chwili ogłoszenia upadłości regulują przepisy Prawa upadłościowego, w tym art. 114.
Syndykowi przysługuje możliwość odstąpienia od umowy leasingu. Sama umowa nie wygasa jednak automatycznie z chwilą ogłoszenia upadłości.
Syndyk może skorzystać z tego uprawnienia, przy czym wymagana jest do tego odpowiednia zgoda sędziego-komisarza. Może jednak również dojść do wniosku, że z ekonomicznego punktu widzenia korzystniejsze będzie dalsze wykonywanie umowy.
Wyobraźmy sobie leasing zawarty na pięć lat, do którego zakończenia pozostało już tylko kilka miesięcy. W określonych okolicznościach racjonalne może być dalsze wykonywanie umowy, wykupienie jej przedmiotu, a następnie jego sprzedaż w toku postępowania upadłościowego.
W ten sposób środki uzyskane ze sprzedaży pojazdu czy innego przedmiotu mogą następnie służyć zaspokojeniu wierzycieli.
Łukasz: A jeżeli były przedsiębiorca nie posiada już żadnego majątku firmowego? Czy wpływa to na możliwość ogłoszenia upadłości konsumenckiej?
Konrad: Nie. Jeżeli ktoś wnioskuje o upadłość w trybie konsumenckim, nie musi posiadać majątku wystarczającego na pokrycie kosztów postępowania.
Osoba, która nie posiada nieruchomości, samochodu, papierów wartościowych, biżuterii, dzieł sztuki czy innych wartościowych składników majątkowych, nadal może złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej.
Inaczej wygląda sytuacja przedsiębiorcy. W przypadku upadłości przedsiębiorcy pojawiają się znacznie wyższe koszty: opłata od wniosku, zaliczka na wydatki oraz konieczność posiadania majątku wystarczającego na pokrycie kosztów samego postępowania, w tym wynagrodzenia syndyka.
W praktyce może chodzić o kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, w zależności od wielkości przedsiębiorstwa i zakresu pracy, którą syndyk będzie musiał wykonać.
Jeżeli majątku pozwalającego na pokrycie kosztów nie ma, sąd może oddalić wniosek przedsiębiorcy z uwagi na tzw. ubóstwo masy upadłości.
W upadłości konsumenckiej mechanizm jest inny. Opłata sądowa od wniosku jest niewielka, a jeżeli masa upadłości nie posiada środków na finansowanie kosztów postępowania, są one tymczasowo pokrywane przez Skarb Państwa.
Następnie, jeżeli zostanie ustalony plan spłaty wierzycieli, koszty te mogą być spłacane w jego ramach w pierwszej kolejności. Jeżeli przykładowo plan spłaty zostanie ustalony na 36 miesięcy, pierwsze raty mogą zostać przeznaczone właśnie na zwrot środków wyłożonych wcześniej na koszty postępowania.
Jeśli zastanawiasz się nad upadłością i potrzebujesz wsparcia prawnego, zapisz się na bezpłatną konsultację telefoniczną, pisząc na adres kontakt@wyzerowani.pl.
Łukasz: Wróćmy jeszcze do obowiązku przedsiębiorcy dotyczącego złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Jeżeli przedsiębiorca takiego wniosku nie złożył, a później wystąpił o upadłość konsumencką, jak może to wpłynąć na ustalany następnie plan spłaty wierzycieli?
Konrad: Jest to okoliczność, która często pojawia się na etapie projektowania planu spłaty wierzycieli.
Jeżeli mamy przedsiębiorcę, który nie złożył wniosku o ogłoszenie upadłości, mimo że powinien był to zrobić, ponieważ jego zadłużenie wynika z prowadzonej działalności gospodarczej i pozostały niespłacone zobowiązania z tego okresu, trzeba przygotować się na to, że syndyk może podnieść tę kwestię.
Może pojawić się argument, że przedsiębiorca naruszył jeden z podstawowych obowiązków wynikających z przepisów Prawa upadłościowego.
Część syndyków traktuje taką okoliczność jako argument przemawiający za przyjęciem rażącego niedbalstwa w doprowadzeniu do niewypłacalności albo zwiększeniu jej stopnia.
Może mieć to znaczenie dla długości planu spłaty wierzycieli, który w takim przypadku może zostać określony na okres od 36 do 84 miesięcy.
To argumentacja pojawiająca się w praktyce i warto wiedzieć, w jaki sposób się do niej odnieść oraz jak przedstawić własne stanowisko prawne.
Łukasz: Przejdźmy do sytuacji już po ogłoszeniu upadłości. Co w przypadku, gdy były przedsiębiorca ma nowy pomysł na biznes i chciałby ponownie otworzyć działalność?
Podzielmy to pytanie na dwa etapy. Najpierw sytuacja, w której nowa działalność zostaje otwarta jeszcze podczas trwania postępowania upadłościowego. Później przejdziemy do tego, czy były przedsiębiorca może w ogóle ponownie prowadzić firmę po ogłoszeniu upadłości.
Konrad: Rozumiem, że mówimy o sytuacji, w której ktoś złożył wniosek o ogłoszenie upadłości, sąd tę upadłość ogłosił, a następnie dłużnik chce otworzyć działalność gospodarczą.
Co do zasady taka działalność może funkcjonować i generować przychody. Problem polega na tym, że przepisy powodują w takiej sytuacji wiele praktycznych komplikacji zarówno dla samego dłużnika, jak i dla syndyka.
Pojawia się chociażby pytanie, które składniki majątku powinny wchodzić do masy upadłości. Z drugiej strony, jeżeli określone środki trafiają do masy upadłości, trzeba zastanowić się, w jaki sposób nowa działalność ma być na bieżąco finansowana.
Dochodzą do tego zagadnienia dotyczące dokonywania czynności prawnych związanych z majątkiem dłużnika oraz zakresu uprawnień syndyka.
Pojawia się więc wiele praktycznych problemów, które nie zawsze są proste do rozstrzygnięcia.
Dlatego, jeżeli reprezentujemy klienta jako pełnomocnik, zazwyczaj rekomendujemy, aby działania związane z planowaną działalnością gospodarczą wstrzymał do czasu zakończenia postępowania upadłościowego. Pozwala to uniknąć wielu komplikacji.
Łukasz: A czy istnieje przepis, który zabrania byłemu przedsiębiorcy po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej ponownie założyć firmę?
Konrad: W mojej ocenie nie ma przepisu, który wprost stanowiłby, że osoba po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej nie może założyć i prowadzić działalności gospodarczej.
Nie znajdziemy regulacji, która wprowadzałaby taki jednoznaczny zakaz. Trudno więc na podstawie samych przepisów przyjąć generalną zasadę, zgodnie z którą ponowne rozpoczęcie działalności byłoby niedopuszczalne.
Łukasz: Ile w praktyce może trwać postępowanie upadłościowe dotyczące byłego przedsiębiorcy?
Konrad: Postępowania dotyczące byłych przedsiębiorców mogą być zdecydowanie bardziej skomplikowane, zwłaszcza jeżeli pozostał majątek wymagający likwidacji – samochody, inne ruchomości, nieruchomości, działki, maszyny czy linie produkcyjne.
W takich przypadkach trzeba liczyć się nawet z okresem dwóch, trzech lat, a czasami dłuższym.
Wszystko zależy od tego, jaki majątek wchodzi w skład masy upadłości, ilu jest wierzycieli, czy występują wierzyciele zabezpieczeni rzeczowo, w jakim trybie prowadzone jest postępowanie oraz jak sprawnie wykonywane są poszczególne czynności.
Nie da się więc wskazać jednego terminu dla wszystkich spraw.
Skala wcześniej prowadzonego przedsiębiorstwa oraz czynności prawne podejmowane przed ogłoszeniem upadłości mają duże znaczenie dla tego, jak długo postępowanie będzie trwało.
Łukasz: A jak wysokie są zazwyczaj raty ustalane dla upadłego w planie spłaty wierzycieli? Czy są dostosowane do jego sytuacji?
Konrad: Tak. Wysokość rat jest dostosowywana do możliwości zarobkowych i aktualnej sytuacji życiowej osoby, wobec której prowadzone jest postępowanie.
Bez względu na to, czy mamy do czynienia z dawnym przedsiębiorcą, czy z osobą, która nigdy nie prowadziła działalności gospodarczej, zasady określania miesięcznej raty w ramach planu spłaty są podobne.
Bierze się pod uwagę m.in. koszty utrzymania, możliwości zarobkowe, sytuację zawodową i rodzinną, wykształcenie oraz doświadczenie zawodowe.
Okoliczności wpływających na ostateczną wysokość raty jest więc wiele. Sam fakt, że ktoś kiedyś prowadził działalność gospodarczą, co do zasady nie przesądza jeszcze o wysokości miesięcznej raty.
Łukasz: Czy często spotyka się Pan z sytuacją, w której upadły jest przesłuchiwany przez sąd? Czy w przypadku dawnych przedsiębiorców zdarza się to częściej z uwagi na większy stopień skomplikowania sprawy?
Konrad: Jeżeli ktoś prowadził przedsiębiorstwo, a jego zadłużenie jest związane właśnie z działalnością gospodarczą, liczba okoliczności wymagających wyjaśnienia jest zazwyczaj większa.
Dotyczy to szczególnie biznesów prowadzonych na większą skalę. Jednoosobowe działalności gospodarcze w Polsce potrafią być naprawdę dużymi i prężnymi przedsiębiorstwami. Niestety, potrafią również spektakularnie upadać.
W mojej ocenie w przypadku dawnego przedsiębiorcy warto przeprowadzić rozprawę na etapie ustalania planu spłaty i dopytać go o okoliczności, które doprowadziły do niewypłacalności.
Można wtedy ustalić, na jakiej podstawie podejmowane były konkretne decyzje biznesowe, jakie było otoczenie gospodarcze przedsiębiorstwa oraz czy prowadzone były rozmowy ugodowe z wierzycielami.
Chodzi o to, aby dać byłemu przedsiębiorcy możliwość opowiedzenia historii swojej niewypłacalności i przedstawienia jej przyczyn z własnej perspektywy.
Część tych informacji można oczywiście przedstawić już w uzasadnieniu wniosku o ogłoszenie upadłości albo później w stanowisku dotyczącym projektu planu spłaty.
Bezpośrednie wysłuchanie podczas rozprawy daje jednak sędziemu możliwość wyjaśnienia konkretnych wątków i zadania pytań dotyczących kwestii, które uważa za istotne dla ustalenia planu spłaty.
Moim zdaniem bardzo dobrze służy to postępowaniu. Zawsze cieszę się, gdy taka rozprawa zostaje wyznaczona.
Dla osoby przesłuchiwanej oczywiście wiąże się to często ze stresem, koniecznością przygotowania się czy nawet zgromadzenia dodatkowych dokumentów. W praktyce częściej spotykam się jednak z sytuacją, w której rozprawa ma pozytywne znaczenie dla samego upadłego, ponieważ może on osobiście przedstawić swoją perspektywę i wyjaśnić, jak doszło do niewypłacalności.
Łukasz: Wyobraźmy sobie, że plan spłaty wierzycieli został już ustalony, ale w ocenie upadłego wysokość rat jest zdecydowanie zbyt wysoka i nie jest on w stanie ich regulować. Czy istnieje możliwość odwołania się od tak ustalonego planu spłaty?
Konrad: Tak. Plan spłaty wierzycieli jest ustalany przez sąd rejonowy, czyli sąd pierwszej instancji.
Postanowienie dotyczące planu spłaty można zaskarżyć do sądu okręgowego. Składamy środek zaskarżenia w postaci zażalenia i sąd drugiej instancji ponownie przygląda się sprawie.
Jeżeli więc uważamy rozstrzygnięcie za niekorzystne czy krzywdzące, istnieje możliwość jego zaskarżenia.
Łukasz: Pytanie o Pana doświadczenie. Czy upadłość konsumencka dawnego przedsiębiorcy jest trudniejsza niż upadłość osoby, która nigdy nie prowadziła działalności gospodarczej?
Konrad: Co do zasady tak, chociaż bardzo wiele zależy od skali prowadzonego wcześniej biznesu, jego konkretnej sytuacji, a czasem nawet od branży.
Już na etapie gromadzenia dokumentacji i przygotowywania uzasadnienia wniosku trzeba opisać większą liczbę istotnych okoliczności i bardziej precyzyjnie uporządkować całą historię.
Trzeba zweryfikować zobowiązania wobec urzędu skarbowego, ZUS czy innych organów administracji publicznej, uzyskać odpowiednie zaświadczenia, sprawdzić raporty BIK – zarówno prywatne, jak i dotyczące wcześniejszej działalności – oraz zgromadzić pozostałą dokumentację.
Tych dodatkowych czynności jest więc więcej zarówno po stronie pełnomocnika, jak i osoby, która prowadzi sprawę samodzielnie.
Więcej pracy pojawia się również po stronie syndyka i sądu. Trzeba przeanalizować większą liczbę dokumentów oraz zweryfikować dodatkowe okoliczności przy ustalaniu planu spłaty.
Z mojego doświadczenia z ostatnich pięciu czy sześciu lat – zarówno jako pełnomocnika, jak i pozasądowego organu postępowania – wynika więc, że tego rodzaju sprawy są bardziej skomplikowane.
Szczególnie widoczne jest to w przypadku byłych firm transportowych, budowlanych czy sklepów posiadających majątek pozostały po działalności. Takie aktywa potrafią generować dodatkowe problemy proceduralne, między innymi związane z ich zabezpieczeniem czy późniejszą sprzedażą.
Po stronie syndyka pojawia się wtedy zdecydowanie więcej pracy.
Łukasz: Na koniec pytanie praktyczne. Jakie rady dałby Pan osobie, która miesiąc temu zamknęła działalność gospodarczą? Od czego powinna zacząć i czego przede wszystkim unikać?
Konrad: Zacząłbym od przygotowania listy wszystkich długów.
Bierzemy kartkę albo arkusz kalkulacyjny i zapisujemy: kto jest wierzycielem, jaka jest wysokość zadłużenia i kiedy upłynął termin płatności. Po kolei tworzymy pełny wykaz zobowiązań.
Taka lista jest jednym z najważniejszych elementów potrzebnych później do przygotowania wniosku o ogłoszenie upadłości.
Drugim krokiem powinno być opisanie przyczyn niewypłacalności, czyli wszystkich istotnych okoliczności, które doprowadziły przedsiębiorcę do aktualnej sytuacji.
Warto przede wszystkim opisać kluczowe zobowiązania – kredyty, pożyczki, leasingi oraz inne niespłacone należności.
Następnie należy rozpocząć gromadzenie dokumentów, które później będą mogły stanowić załączniki do wniosku o ogłoszenie upadłości.
Warto pobrać odpowiednie raporty BIK, sprawdzić e-Sąd i zweryfikować, czy nie znajdują się tam nakazy zapłaty dotyczące naszych zobowiązań.
Bardzo ważne jest również uporządkowanie całej dokumentacji dotyczącej zadłużenia.
Najlepiej przygotować jeden segregator i dla każdego wierzyciela utworzyć osobną zakładkę. Do każdej z nich wkładamy umowy, wezwania do zapłaty, pisma sądowe, korespondencję od komorników i pozostałe dokumenty dotyczące konkretnego długu.
Jeżeli z takim uporządkowanym zestawem dokumentów pójdziemy następnie do pełnomocnika, zdecydowanie ułatwi i przyspieszy to przygotowanie wniosku.
Kolejna bardzo istotna kwestia to niedokonywanie pochopnych czynności dotyczących majątku.
Jeżeli jesteśmy właścicielem samochodu, nieruchomości, działki, maszyn czy innych składników, które wcześniej stanowiły majątek firmy, nie powinniśmy samodzielnie ich wyprzedawać ani – tym bardziej – dokonywać darowizn.
Najbezpieczniej pozostawić te składniki majątkowe do odpowiedniego rozliczenia w postępowaniu upadłościowym.
To, co powinniśmy zrobić, to odpowiednio zabezpieczyć majątek przed uszkodzeniem, zniszczeniem czy kradzieżą.
Na tych działaniach skoncentrowałbym się na początku drogi prowadzącej do upadłości.
Jeżeli następnie zdecydujemy się na współpracę z kancelarią, pełnomocnik otrzyma już uporządkowany materiał stanowiący bazę do przygotowania wniosku.
Dzięki temu nie trzeba rozpoczynać całego procesu od poszukiwania podstawowych dokumentów, a przygotowanie uzasadnienia, uzupełnienie formularza i finalne złożenie wniosku do sądu przebiega znacznie sprawniej.
Łukasz: To już wszystkie moje pytania. Panie Mecenasie, czy chciałby Pan jeszcze coś dodać na zakończenie?
Konrad: Łukasz, bardzo się cieszę, że podcast Akademia Oddłużania ruszył na nowo i że będziemy mogli wspólnie rozmawiać o tematach związanych z upadłością konsumencką.
Cieszę się również, że będę mógł dzielić się wiedzą i doświadczeniami, które zgromadziłem przez ostatnie lata.
Mam nadzieję i mocno wierzę, że wskazówki oraz praktyczne porady, które będziemy tutaj przekazywać, będą wartościowe dla naszych słuchaczy. Tyle ode mnie.
Łukasz: Bardzo Panu dziękuję. To była Akademia Oddłużania. Zachęcamy do subskrypcji kanału i włączenia dzwoneczka, żeby nie przegapić kolejnych materiałów.



